Przystanek po przerwie

No to wracam do świata. Nareszcie.

Trochę mi się zeszło, ale to naprawdę nie moja wina...

No, może trochę moja, bo sobie kompa zepsułam. Niby to on sam się właściwie zepsuł, ale czy można absolutnie nie czuć się winnym kiedy w notebooku  doszczętnie  rozpadają  się  zawiasy?

Od czego się rozpadły, ano od ciągłego otwierania i zamykania klapy... No niby do tego ona właśnie służy, ale kto wie, może za często? może za mocno? może jakieś inne za ...
W każdym razie zostałam bez okna na świat i choć zaglądałam często do pożyczonych okien, ale wiadomo, to nie to samo...

No ale już mam. Nowe całkiem okno, mam nadzieję że zawiasy ma mocne bo ani myślę je przestać używać.  

Lato całe przeleciało kurcgalopem, jak zawsze zresztą. A ja to swoje lato spędziłam pracowicie, remontowo i bałaganiarsko. Zabrałam się wreszcie za remont swojego pokoju. Mojego kącika i azylu, pracowni i rupieciarni razem wziętych. A było co remontować, kolejne pomieszczenie w naszym domiszczu zapacykowane na amen starą klejową farbą, po pierwszym zetknięciu z "tymi ręcami" wyglądało tak:



Oj nie powiem, oglądam to teraz spokojnie, ale nie da się opisać mojej gamy uczuć do świata oraz do poprzednich właścicieli domu, w którym zresztą kilka podobnych pomieszczeń na remont dalej czeka ...
A poniżej stan nazwijmy to przejściowy, faza najgorsza już była za mną. Widać że walczyłam z gładzią gipsową, walka była nierówna, nie powiem kto wygrał, ale zdjęć z bliska nie pokażę .. ;-P



Etap końcowy wygląda już przyzwoicie, ależ się nakombinowałam z tymi kolorami! Wiedziałam że nie chcę mieć białych ścian, choć po tych prawie pięciu latach spędzonych w obrzydłych mi doszczętnie żółciach, ciągnęło mnie do bieli bardzo! No i stanęło na pół na pół. Znaczy nie do końca, półtorej ściany mam brązowej a reszta bialutka. Baaardzo mi się podoba :)




A tutaj fotka jeszcze pustego, świeżo nabytego za pół ceny wymarzonego i długo wyczekiwanego regału.


A tutaj widać moją ukochaną kanapę jeszcze nie do końca złożoną.


Dziś rzecz jasna i regał i kanapa i cały pokoik zupełnie inaczej już wyglądają, umiem bardzo szybko zagospodarowywać powierzchnie, ale jak tylko trochę posprzątam to Wam pokażę, tym bardziej że muszę się jeszcze pochwalić moim biurkiem, też długo wyczekiwanym, "podrasowałam" je sobie nieco i mam z tego duuuużo frajdy :)

Ale to już w następnym Przystanku. Do szybkiego zobaczenia :)

Komentarze

  1. Dawaj pomysły! Bo ja w rozkroku stoję z moim kątem! Pięknie u Ciebie!

    OdpowiedzUsuń
  2. Aniu, jak miło! Czekam na więcej :)

    OdpowiedzUsuń
  3. I w blogu też miałaś remoncik:) A za ten domowy baaaardzo cię podziwiam. Kaprysie nie lubią remontów. Nie cierpią. Za to ładnie by lubiły mieć;) Pokój z jedną ścianą brązową super.
    A w ogóle bardzo się cieszę,że znowu jesteś i pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak dobrze znowu spotkać Cię na Przystanku !!!

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale mi miło że Przystanek nie wypadł Wam całkiem z pamięci :)
    Biorę się zatem do pisania, tylko ten pokój posprzątam ...

    OdpowiedzUsuń
  6. Ale miałaś pracowite lato! Nie zazdroszczę Ci takich ścian i tych wszystkich nerwów, ale teraz masz elegancko:)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz