Przystanek sto siedemdziesiąty trzeci



Oczywiście życie za nas pisze swój scenariusz, więc zamiast mokrego filcowania miałam w weekend mokry nos i bolące okropnie gardło. Naprawdę nie mam pojęcia kiedy zdążyłam się przeziębić, była piękna słoneczna pogoda a mimo to "coś" mnie postanowiło złapać... No i złapało.

Nie będzie więc kolejnej radosnej twórczości, a za to będą wspominki lata, bo muszę się pochwalić swoją  pracowitością z dziedziny słoiczkowej.

Od Kaprysi się zaraziłam pomysłem na suszone pomidory, których jestem ogromną miłośniczką od dawna, ale nigdy by mi do głowy nie przyszło, że mogę je sobie sama przyrządzić. 





No i nasuszyłam tych pomidorów ze dwadzieścia kilo, ale dla naszej łakomej rodzinki nie jest to niestety ilość wygórowana, zwłaszcza że w jeden słoik wchodzi ich około
kilograma ...
Fotki mocno kiepskie, ale telefonem robione i w pośpiechu, więc musicie wybaczyć.

Przy okazji ten kto jeszcze w mojej rodzince pomidorów suszonych nie lubił, to je pokochał już na amen. A choć wcześniej, te kupne, jedliśmy głównie z makaronem, to tych domowych nam do makaronu zwyczajnie szkoda i wyżeramy je prosto ze słoika, w najlepszym razie na kromce bułeczki. A dodatkową atrakcję stanowi oliwa po pomidorkach, którą solidnie przyprawiłam czosnkiem i ziołami i która na bułeczce smakuje prawie tak samo dobrze jak one same...

W tym roku udało mi się poza tym zrobić kilkanaście słoików powideł z czekoladą, którymi zachwyciłam się kiedyś u mojej Siostry i które uwielbiam. Planowałam jeszcze poeksperymentować z sałatkami warzywnymi na zimę, ale nie znalazłam żadnego przepisu, poza różnymi odmianami ogórków. Może jeszcze coś mi wpadnie w ręce, póki warzywa są jesienne, a może ktoś z Was ma w rodzinie jakiś fajny wypróbowany przepis na sałatkę warzywną do słoików ? Fajnie byłoby sobie móc zimą wyciągnąć taką sałatkę własnej roboty ...

A w przyszłym roku zamierzam spróbować kiszenia ogórków. Nigdy tego nie robiłam, poza małosolnymi do natychmiastowego pożarcia. A miałam niedawno okazję spróbować takich domowych, twardziutkich, jakby musujących, przepysznych ogórasów i postanowiłam że nie spocznę dopóki sama sobie nie nakiszę takich...

No ale to będzie za rok dopiero ehh, a przed nami znowu zimsko paskudne. Trzeba je będzie jakoś przetrwać i się nie dać ...

No dobra, nie przynudzam tylko się idę kocykiem owinąć i podrutować nowy sweterek, Dziecko sobie zażyczyło. Długi. Z kotem. Czarnym.



Komentarze

  1. niech dziecko przyjedzie do cioci i pomizia kotki i koty.A może za dwa miesiące będą u ans małe kociątka do pieszczenia.Zapraszamy niezmiennie przynajmniej od dwóch lat

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja je przyrządzam od kilku lat. Z powodu awersji do czosnku, nie mogę jeść sklepowych. Oliwkę z pomidorów wykorzystuję do pieczenia mięsa w torebkach.
    Teraz jednak walczę z suszoną żurawiną, którą dodaję do czerwonej herbaty. Też nie lubię sklepowej, bo jest z cukrem.

    OdpowiedzUsuń
  3. Powidła z czekoladą? A przepis mogłabym prosić?

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak to gdzie się przeziębiłaś? Przy filcowaniu! Przecież wtedy z człowieka pot się leje strumieniami, a wiaterek już chłodnawy. Zdrowiej, a pomidory na pewno Ci w tym pomogą, to witaminowa bomba i prawda,że cudownie pyszne?:)
    Robię jeszcze paprykę w occie na słodko, wyjadacze twierdzą,że jest lepsza od puszkowych ananasów, jak masz ochotę to podam Ci przepis.
    Pozdrawiam rozgrzewająco:)))
    Ps. Na te powidła z czekoladą, to ja też poproszę przepis:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jasne że poproszę o przepis na paprykę, z tym że jeśli trzeba ją opalać w celu oskalpowania, to jakoś sobie tego nie wyobrażam ...
    A powidła robiłam jak zwykle "po swojemu", choć pierwsze inspiracje zaczerpnęłam z internetu (występują na blogach kulinarnych pod nazwą "śliwki w czekoladzie"). Jest parę tam różnych przepisów, a ja po prostu smażę powidła z węgierek a na koniec dodaję czekoladę gorzką i kakao w proszku, takie niesłodzone.
    Proporcje niestety na oko, jedynie w mojej kuchni i życiu słuszna metoda. No powiedzmy że ostatnio na 3-4 kilo śliwek była tabliczka czekolady i do tego ze trzy czubate łyżki kakako. Każdy może dosmaczać po swojemu i na pewno wyjdą pyszne, zaręczam!

    OdpowiedzUsuń
  6. Dziękuję bardzo, jak uda mi się jeszcze kupić śliwki to wypróbuję.

    OdpowiedzUsuń
  7. W następnym roku zrobię koniecznie, bo mi smaka narobiłaś, a ja pomidory uwielbiam!

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz