Przystanek sto sześćdziesiąty ósmy


No i przyszła pora na pochwalenie się moim "cudownym" biurkiem. Odkąd mam swój własny pokój, a to już prawie pięć lat minęło, marzyło mi się biurko. Siedziałam dotychczas sobie na kanapie przy maleńkim stoliku i w tych super wygodnych warunkach robiłam np. swoje biżutki. No i baaardzo mi się marzyło wygodne biurko, a najlepiej jeszcze super pojemne wygodne biurko, w którym mogłabym schować sobie co poniektóre z moich licznych skarbów.

Polowanie na allegro nie przyniosło rezultatów, choć w tej dziedzinie jestem uparta jak mało kto. Raz tylko spodobało mi się tzw. biurko zegarmistrzowskie, ale było w tak strasznym stanie, że nie odważyłam się go kupić. 

Ale od czego pomysłowy Dobromir! Może ktoś pamięta, że ponad rok temu wypatrzyłam, również na allegro, katalogową szafkę, moją dumę i chwałę. Całe 35 złotych mnie kosztowała! Bardzo ją sobie chciałam postawić w swoim pokoiku, ale musiała poczekać aż znajdę dla niej miejsce. 





No i znalazłam :)
Zakupiłam, już nie powiem gdzie, stół Ikei, za mniej niż pół sklepowej ceny, bo ma jakieś tam niewielkie ryski na blacie. Wstawiłam szafkę pod spód, tylko nogi stołowi musiałam wymienić, na takie z regulowaną wysokością, znaczy na dwie takie, bo drugie dwie niepotrzebne się stały. No i proszę uprzejmie ...



Rzecz jasna, w celu dopasowania do nowej kolorystyki mojego pokoju, konieczna była zmiana koloru szafki. No ale co to dla mnie, jak już raz złapałam pędzel, to nic mnie nie było w stanie zatrzymać.

No i mam swoje pojemne, duże, wygodne biurko:



Baaardzo jestem z niego zadowolona! Krzesełko jest w trakcie remontu, chwilowo więc ma kolor mieszany.

A te szufladki ...

Mmmm...

A swoją drogą, byłam pewna że zmieszczę w nich jeśli nie wszystkie swoje skarby, bo wszystkich to nie zmieściłabym w całym moim pokoju, to chociaż ich dużą część.
Dwadzieścia szufladek wydawało się tak ogromną przestrzenią do zapełnienia ...

Nic bardziej mylnego! Okazało się że ledwie zmieściłam się z moimi  narzędziami, kamykami, koralikami, przekładkami, drucikami, sznureczkami i innymi "-ami", które służą mi do sklecania biżutków...



Ale przynajmniej się zmieściłam!

No i nareszcie wiem co gdzie mam, bo grzebanie i szukanie kamyków po kilkunastu różnych pudełkach które dotychczas zamieszkiwały, dobrze mi już w kość dało...

No i to by było chwilowo na tyle, jeśli chodzi o mój pokój.
Na razie nie wstawiłam do niego jeszcze moich wielkich koszy z włóczkami i szmatami, bo tak fajnie wygląda nie zagracony, że szkoda mi trochę tej przestrzeni. Co prawda planuję jeszcze zakup jednego niedużego regału oraz powieszenie półki nad kanapą, więc luksus przestrzeni i tak się skończy.

Ale uwaga, dojrzałam do heroicznego wyczynu jakim będzie pozbycie się części moich włóczkowych zapasów...  To znaczy dojrzewam. Wiem od dawna że mam tego za dużo. Co jakiś czas idę i grzebię w nich z zamiarem dokonania selekcji i ... wszystko zostaje tak jak było. Tym razem zamierzam zrobić to na poważnie. Hmm ... Tylko których się pozbyć?... Wszystkie są takie ładne ...

No dobra, o tym będzie później. Niedługo. Kiedyś.

Komentarze

  1. Ależ jakiej selekcji włóczek? To jest tak, jakbym ja się moich koralików chciała pozbyć - no przecież w głowie się to nie mieści - abstrakcja jakaś! ;)
    A biurko świetne!! Jestem na etapie planów mojego nowego kącika, to każdy taki pomysł jest na wagę złota.

    OdpowiedzUsuń
  2. Aniu, stworzyłaś piękne miejsce do twórczej pracy :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kasia Kaniewska -> Ania jeszcze chyba z rok temu nie wierzyla mi, jak trulam, ze do pozbywania sie tzw skarbow dorasta sie (jak do polubienia sztuki baroku, podobno, hrehre). Mowie to z doswiadczenia i tak jej trulam odwlok, ze wziela i dojrzala. Ania - jestem z Ciebie dumna ;) znaczy waga kuchenna furkocze :PPPPP
    ja za tydzien rzucam na ebay nastepny chyba tuzin wloczek....w domu sie pusto robi, lozka nie lewituja i nie z kazdej szuflaady wylatuja zadolowane skarby, hrehreher

    Ania - pokoj SLICZNY, biurko - super, swietnie je wymodzilas, kwiatki na parapecie mi przypomnialy o moich nieco zapyzialych, hrehre, teraz dawaj zdjecia reszty...jakbys tak robila DLA NAS zdjecia co pare dni to bys miala permanenty porzadek w dziupli! Poza tym warto robic zdjecia slicznej duzej dziupli :)))

    OdpowiedzUsuń
  4. Pamietam, pamietam te szufladki bilioteczne. Sama zaczelam wtedy szukac, ale tyle szczescia co Ty nie mialam :-) Super to przerobilas!

    OdpowiedzUsuń
  5. Hehe, wiedziałam że się opakowana odezwie na bank :) Waga jeszcze nie furkocze, ale na pewno jestem bliżej niż dalej ...

    Kasia, na razie tylko m y ś l ę przecież ! ;)

    Elu, Aniu, KD dzięki za miłe słowa, aż sama jestem z siebie dumna :)))

    OdpowiedzUsuń
  6. Mozesz byc jak najbardziej dumna, bo i wasnemi rencyma te nowosci robisz.

    Ania - nie mysl tylko dawaj wadze furkotac! zobaczysz.....uczucie wyzwalajace dusze i wory/polki/szulady :)))) a bedziesz gotowa jak...bedziesz gotowa, hrehre.

    OdpowiedzUsuń
  7. gotowa do nowych zakupow wloczki hehehe ...

    OdpowiedzUsuń
  8. No dokladnie!! hrehre
    Ja jakis czas temu napisalam do Berti mniej wiecej jednym tchem, ze wyprzedaje wloczki, czuje sie przez to szlachetnie i ze 7 pazdziernika jade do Kasi mojej i lecimy na OGROMNY kiermasz robotkowy...Berti szuka mlota.....

    OdpowiedzUsuń
  9. Zazdroszczę jest piękne. Chociaż moje kociate (prezentowane ponad rok temu) uwielbiam ponad wszystko.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz