Przystanek sto siedemdziesiąty piąty


Ten jedwabny szal uważałam za brązowy. Do czasu gdy próbowałam dopasować do niego różne beżowe i brązowe czesanki i okazało się że jedyna której kolor ładnie współgra z szalem jest różowa ...

Co prawda Mężulek podsumował kolor całości na "sprany i nijaki, po prostu taki jakiś brudny róż", ale od lat prawie trzydziestu wiem że z facetami o kolorach nie ma co rozmawiać ... 

Mnie się oczywiście podoba :)






Ufff, jaka to wielka ulga mieć Mańkę do pozowania... Ona jest zawsze do zdjęć gotowa, nie musi się uczesać ani umalować, miny jej dziwne nie wychodzą, super po prostu!

Kolejny szal już gotowy, suszy się właśnie i dopiero jutro przy dziennym świetle zobaczę jak naprawdę wygląda. Tym razem będzie brązowy. Motywy znowu liściaste. Chyba sobie zrobię znowu mały odpoczynek od roślinności i rzucę się następnym razem w jakąś abstrakcję albo co.  Parę pomysłów mi po głowie chodzi, może coś z tego będzie.

Tak sobie myślę, może dzięki tym moim filcom, dziesiątkom pomysłów które mam na następne weekendy, uda mi się w tym roku nie zapaść w sen zimowy?.. No bo kiedy ja mam to wszystko zrobić, jak nie teraz, kiedy szale, poncha i inne otulacze są do życia niezbędne!

No nic, w każdym razie będę się starać nie zapaść.

Komentarze

  1. Szal piękny. Wygląda nie na jedwab tylko tylko coś w rodzaju szantungu, piękny połysk, ale matowy. Dla facetów tzw. brudny róż, to kolor ścierki. Mój mąż różowego w ogóle nie trawi.
    Widzę, że często do mnie zaglądasz.Miło mi.
    Pozdrawiam.
    Elżbieta

    OdpowiedzUsuń
  2. Oooo, uwielbiam takie klimaty kolorystyczne:))) Piękny szal!
    A jeśli chodzi o mężczyzn i kolory, to ostatnio się dowiedziałam, że kolor ciemno czerwony jest wg mojego męża ... fioletowy:)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo fajne wzory. Ładnie wszystko wygląda :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz