Przystanek sto siedemdziesiąty siódmy

Jeszcze chwila i będę musiała zmienić tytuł bloga na "SZAL-eństwa pani Ani". Wciąż tylko szale i szale, co za nuda ...







Miało być co prawda bez roślin, ale... no trudno, nie udało się ...  :)

Dziś kolejna wolna chwila, ale za to chyba w ogóle nie było światła...

Miałam kolejne SZAL-one zamiary, ale kiedy zauważyłam, że mam problem z dopasowywaniem kolorów, dałam sobie spokój.

Wykorzystałam za to moją "wolną godzinkę" na zabawę z kwiatami.
Zabawne, ale nigdy dotąd nie próbowałam robić filcowych kwiatów, zawsze mnie bardziej ciągnęło do form powiedzmy nieco bardziej użytkowych, więc od razu rzuciłam się na szale.

Dziś za to był właśnie dzień kwiatowy. Na przekór jesiennej szarudze, a co! :)

Całkiem sympatyczna zabawa, fotki tylko dwie, bo bez światła to tylko takie gniotowate fotki wychodzą:




Reszta kwiecia pokaże się jak tylko upolujemy choć jeden promyczek słońca...

Poza międleniem kwiatków wykonywałam dziś również inne równie ciekawe prace, między innymi grabienie liści w ogrodzie, chyba ostatni moment, o ile nasi jak zawsze nieomylni meteorolodzy mają rację zapowiadając opady... brrr... śniegu ...

Nie pogniewacie się więc chyba na mnie, za mało pisania, ręce jakby nie te ...   ;)



Komentarze

  1. Ojej ten szal jest przepiękny. Co się w nim tak perłowo błyszczy?
    Bardzo mi się podoba.

    OdpowiedzUsuń
  2. Cieszę się że Ci się podoba :) Jedwab był cieniowany, stąd pewnie takie wrażenie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Szalej tak dalej, niecodzienne te projekty!

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz