20.12.11

Przystanek sto osiemdziesiąty piąty


Święta tak blisko, jak zwykle grudzień przemknął galopkiem,
nie narzekam, bo to znaczy że blisko do wiosny :) W każdym razie podobno od dzisiaj dnia nam będzie przybywać. No, zobaczymy ...

Pokażę dziś mój szalony szal, bo pewnie nie będę miała pod koniec tygodnia na to zbyt wiele czasu.

Zdjęcia robione w trakcie układania są ładniejsze niż gotowego szala, bo oczywiście gotowy był dopiero wieczorem, no i znowu ta lampa...

Koleżanka zamawiając ten szal powiedziała mi nieostrożnie dwie rzeczy: że osoba obdarowana lubi meksykańskie klimaty i że dość odważnie się ubiera...

Hehe, w to mi graj, moja wrażliwa na latynoskie dźwięki dusza po prostu oszalała z zachwytu ...

Oto jak się układało:











A teraz już gotowiec, niestety naprawdę stracił dużo uroku przez światło flesza:








W każdym razie musicie mi wierzyć na słowo, że wyszedł całkiem ładny, totalnie szalony, bardzo cieplutki i przytulny. I przyznaję że trochę żałuję że tak szybko pomknął w świat, nie zdążyłam się nim nacieszyć, chyba będę musiała sobie podobny kiedyś uturlać...
Tylko kiedy ...


7 komentarzy:

  1. Piekny szal. To tylko czesanka czy na jedwabiu?

    OdpowiedzUsuń
  2. wow! niesamowity przez ten turkus.

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam motywy meksykańskie. Twojego szala nawet Frida by się nie powstydziła. Zdjęcia z lampą tylko dodały blasku czesance. Niezmiernie podoba mi się ułożenie czasanki na kwiaty (ze zawiniątka), sama bym na to nie wpadła.

    OdpowiedzUsuń
  4. Cytując "O matko jakie cudne!"
    Obawiam się , ze tez uwielbiam takie kolory.

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo się cieszę że podoba się Wam ten szalony szal :) Grażynko, układałam na jedwabiu, chociaż tak go obłożyłam wełną, że wcale go nie widać :)

    OdpowiedzUsuń
  6. jest niebiański, cudny!
    A kolory są boskie!

    OdpowiedzUsuń

Para jak z samowara, czyli o trudnych początkach wielkiej przyjaźni

opowiada Mila na psim blogu