Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z czerwiec, 2011

Przystanek sto sześćdziesiąty piąty

No i znowu szal. Jak mnie wzięło to na całego!

Tu go widać "w trakcie". Filcowałam na jedwabiu.


Część już leży podfilcowana i zrolowana, druga część w układaniu.

A tu widać moi dwóch wiernych pomocników,


jak widać bardzo są zaangażowani w pracę :)

Ale myliłby się ten kto by myślał że śpią, o nie... Oni czuwają! Nie należy mamusi zostawiać samej w kuchni, nigdy nie wiadomo kiedy jej przyjdzie do głowy otworzyć lodówkę ...

A oto szal gotowy, długaśny, nie chciał pozować na krześle, musiałam go rozciągnąć na leżaczku...









A tak wygląda na ludziu. Ludź w miarę zadowolony z szala.





A dziś już oficjalnie lato, nareszcie!
Niech nam króluje słonecznie i dłuuuuugo...



Przystanek sto sześćdziesiąty czwarty

Jak tu nie kochać czerwca ...



Zakwitły mi nareszcie peonie, czekałam na to ładnych parę lat i miały już obiecaną wycieczkę na kompost...

Jak widać pomogło :)




Co prawda byłam na 100% pewna że te parę lat temu kupiłam ciemnoczerwoną, a tu różowiótkie kwiaty się ulęgły, no ale cóż, może to po prostu znaczy że mam kolejny początek kolekcji ... :)

Piękny ciemny kolor mają za to malwy, które nie wiedzieć jak i kiedy, same się w moim ogródku wysiewają, polubiłam je.



A o tej porze jak co roku, wszystkie grządki zarasta mi kozłówka, tak bardzo ją lubię, że nie mam siły jej wyrzucać, choć chwaścik z niej pierwszorzędny ...


No dobra, dosyć o kwiatkach, bo się zanudzicie.



Czerwiec kocham też oczywiście dla truskawek, malin, czereśni, młodych ziemniaków i botwinki, oraz całego mnóstwa smakołyków na które czekać trzeba tak długo.

Ale przede wszystkim dla światła słonecznego i dla tych temperatur ... mmm....

Z góry przepraszam wszystkich nie cierpiących upałów, kochających melancholijne jesienne wieczory i z…