Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z wrzesień, 2011

Przystanek sto sześćdziesiąty szósty

Pokoju całego wciąż jeszcze nie pokażę, bo nie miałam kiedy go posprzątać, nie mówiąc o tym, że już zaczęła się ta jesienno-zimowa gonitwa ze światłem i tak naprawdę tylko w weekendy mogę jakiekolwiek przyzwoite zdjęcie zrobić. Popołudnia, te późne popołudnia, kiedy to nareszcie udaje mi się dotrzeć do domu, na sesje foto się już stanowczo nie nadają. 
No ale mam fotki na których widać efekty moich wakacyjnych przygód malarskich, więc mogę się nimi pochwalić. No to do dzieła.
Moje pokolenie (nie bójmy się tego głośno powiedzieć, pokolenie w tak zwanym średnim wieku) pamięta pewnie tzw. meble wyszkowskie. Wykonane z płyty, oklejone fornirem, dość fajne mebelki sprzed wielu, wielu lat. 
Wychowałam się wśród takich mebli. Komódki z szufladami, szafki na książki z przesuwanymi szybami w roli drzwiczek, i z pełnymi drzwiczkami, towarzyszyły mi przez całe właściwie życie, bo kiedy Rodzice się ich pozbywali, wzięliśmy je do nowego mieszkania z braku kasy na inne meble. 
I tak zostały z nami…

Przystanek reklamowy :)

Aron prosił mnie żebym szepnęła Wam słówko, o tym że on też wraca do blogowania ... Nie mogę mu odmówić, zajrzyjcie do Aronka ! 



Przystanek po przerwie

No to wracam do świata. Nareszcie.
Trochę mi się zeszło, ale to naprawdę nie moja wina...
No, może trochę moja, bo sobie kompa zepsułam. Niby to on sam się właściwie zepsuł, ale czy można absolutnie nie czuć się winnym kiedy w notebooku  doszczętnie  rozpadają  się  zawiasy?
Od czego się rozpadły, ano od ciągłego otwierania i zamykania klapy... No niby do tego ona właśnie służy, ale kto wie, może za często? może za mocno? może jakieś inne za ... W każdym razie zostałam bez okna na świat i choć zaglądałam często do pożyczonych okien, ale wiadomo, to nie to samo...
No ale już mam. Nowe całkiem okno, mam nadzieję że zawiasy ma mocne bo ani myślę je przestać używać.  
Lato całe przeleciało kurcgalopem, jak zawsze zresztą. A ja to swoje lato spędziłam pracowicie, remontowo i bałaganiarsko. Zabrałam się wreszcie za remont swojego pokoju. Mojego kącika i azylu, pracowni i rupieciarni razem wziętych. A było co remontować, kolejne pomieszczenie w naszym domiszczu zapacykowane na amen starą kl…