Przystanek sto dziewięćdziesiąty




Moja wena nadal na zimowym spacerze, nie wiadomo kiedy wróci.

Kolejny weekend przebimbany, wełniane czesanki tylko uśmiechają się smętnie z kąta, nawet nie spojrzałam dziś w ich stronę ...

Zimowy nastrój, zimowa szarość, zatem i na przystanku dziś będzie trochę zimowo.

Jak powszechnie wiadomo, zimowe spacery są najlepszym przyjacielem czarnych kudłatych, więc nie ma sposobu, żeby się od tego wykręcić. No to sobie chodzimy.



  

Całe szczęście że mamy blisko las. Nie jest to co prawda jakaś wielka puszcza, raczej lasek podmiejski, ale i tak lubimy sobie po nim w weekendy połazić. 

Co prawda ja zdecydowanie wolę latem. 

Ale jak się człowiek uprze, to i zimą może dostrzec parę plusów. Choćby niknące pod śniegiem śmieci ...

Zima potrafi też przemienić zwykłe leśne bajora w tajemnicze jeziora: 







Prawda, jakie ładne? Przyznać muszę, że wyglądają ładniej niż latem.

No ale poza widokami, niestety nic dobrego w zimie nie widzę. Najlepiej niech już sobie idzie, bo ja osobiście się już napatrzyłam. A teraz chciałabym się napatrzeć na łany kwitnących kwiatów w ogrodzie...

Nie mam nic nowego do pokazania, więc postanowiłam pokazać stare.

Taką bransoletkę sobie kiedyś zrobiłam. Fotka trochę kiepska ale coś tam widać. Kamyczki to kwarc różowy, a oprócz tego różne koraliki drewniane i szklane. A wszystko na jednym zawiniętym druciku, co się nazywa pamięciowy.


Miałam sobie jeszcze parę podobnych zrobić, ale jakoś nie było kiedy.

Komentarze

  1. Odkąd nie ma Władzia brakuje mi takich spacerków. Sporo chodziliśmy nad Wisłą, a teraz prawie wcale. Mrautak nie jest zainteresowana;)Bransoletka fajna. Wczoraj własnie oglądałam taki pamięciowy drucik na bransoletki, a od dłuższego czasu szukam takiego z dużym zwojem, na naszyjnik- obrożę, i nie mogę trafić. Srebrne jednak się deformują pod ciężarem kamieni lub ceramiki.
    A czesanka nie zając, nie ucieknie.
    Pozdrowionka przesyłam i drapanko za czarnymi uszami:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  2. Na brak spacerków antidotum w nadmiarze u Ori czeka :) Pamięciowych dużych drutów nie widziałam, ale zwrócę uwagę. Czesanka faktycznie jakoś nie ucieka, tylko mi jakoś głupio że czas marnuję ...

    OdpowiedzUsuń
  3. Widoki obłędne jakby z prawdziwej puszczy, nic dziwnego, że psiunki zadowolone ze spacerków. Ja właśnie z tego powodu nie mam psa, że trzeba wychodzić, i nie dlatego, że nie lubię chodzić. Jednak z psiakami trzeba wychodzić rano i na wieczór, najgorzej jak pada deszcz i samemu się nie chce. Do tego jeszcze podwozie do mycia. Pamiętam bo w domu rodzinnym były psiaki, co prawda pekińczyki, przy Twoich to miniaturki.
    Ja też sobie taką bransoletkę sprawiłam i właśnie przypomniałaś mi o niej.
    Pozdrówki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do wszystkiego się można przyzwyczaić! Nawet do spacerów w deszcz czy śnieżycę, zwłaszcza jak człowiek popatrzy w te rozanielone czarne mordki ... :)

      Usuń

Prześlij komentarz