Przystanek sto dziewięćdziesiąty pierwszy


Zimisko paskudne rozgościło się na dobre... brrrr...
No to i skończyłam wreszcie swoją kamizelę. Proszę uprzejmie, oto i ona:



Kamizela jak kamizela, zwyczajna dość, ale pokazuję, żeby nie było że znowu czegoś nie skończyłam...  ;)

No to jest skończona. Nareszcie, bo już się do mnie z koszyczka uśmiecha jeden taki moherek piękny...

Guzików nie będzie, bo jakoś mi do niej nie pasują. Może jakiś jeden sobie przyszyję,
tam gdzie widać że szpilką spięte, na górze, ale to nic pewnego. Się zobaczy. Może wystarczy jakaś agrafka z kamyczkiem?

Pasy oczywiście widać. Nie jestem tym zachwycona, może się przyzwyczaję. A jak nie, to zawsze jeszcze mogę ją wrzucić do farby. W sumie czarna kamizela też by mi się przydała...

Dzisiejsze fotki znowu przy lampie, bo zapomniałam zrobić je w świetle dziennym, choć było dziś takie piękne...

Za to mam nawrót filcowego zapału. Słońce tak pięknie świeciło, że grzechem byłoby takie światło zmarnować. Miałam mało czasu, więc i szaliczek nieduży:



                     










                                
                              

                               

                                    

                                                               


Właściwie sama nie wiem, czy mi się podoba. Ale w końcu nie zawsze muszę być zachwycona. No to i chyba nie jestem. Jeszcze nie widziałam go przy dziennym świetle, więc tak naprawdę sama nie wiem jak wyszedł. Ot szaliczek taki.

Zaraz luty. Oby przeleciał szybko, bo ja już wiosny chcę!






Komentarze

  1. Mnie się podoba i jak dla mnie całkiem sporawy. Do kamizelki dorzuciłabym filcową brochę kwiatek w barwach odzienia lub nastoju. Szary to uniwersalna barwa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! Nad kwiatkiem pomyślę. Albo czymś w tym stylu.

      Usuń
  2. No i poszła sobie do Ciebie, wena jedna:)))To bordowe bardzo akuratne na mróz, brrrr i ładniusie.A pasy w kamizelce wyglądają na zamierzone, czyli tak jak pisałam poprzednio:)))Teraz wszystkie sweterki, moherki i ufilowanki wokółszyjne bardzo są na miejscu, brrrrr ponowne;)
    Pozdrawiam chuchając:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to chyba powinnam coś wreszcie przez siebie wyprodukowanego zacząć nosić może ... Jutro się owinę!

      Usuń
    2. Jestem zachwycona. Kolory się cudnie przenikają .

      Usuń

Prześlij komentarz