W nowym roku moja wena tak jakby z lekka przysnęła...
Parę wolnych dni zmarnowałam na załatwianiu spraw różnych, filce w kącie się zdrzemnęły.
Dzielnie natomiast dłubię moją kamizelę, mając wszelako nadzieję, że jej skończenie nie przyczyni się do jakiegoś nagłego mocnego oziębienia ...
Mówiąc szczerze, ja już o wiośnie myślę. No wiem, wiem, nawet połowy stycznia jeszcze nie ma, ale jednak z pewnością już bliżej niż dalej. Żeby nie wiem co, ja to WIEM :)
No i lęgną się mi w głowie różne nowe robótkowe pomysły, ale, jak wiadomo, od pomysłu do jego realizacji droga daleka, więc nie ma się czym na razie chwalić. Jak będzie czym, to nie omieszkam.
A tymczasem jak zwykle wyglądam weekendu i mam nadzieję na trochę światła dziennego, które wenie twórczej i energii życiowej wybitnie sprzyja.

Nie wiem dlaczego, ale ja też mam takie złudzenie, jakby wiosna już nadchodziła :)
OdpowiedzUsuń na zawszeKamizelka będzie super.
OdpowiedzUsuń na zawszePogoda jest jak humorzasta panna - nie przewdzisz, co w danym roku będzie :)Pamiętam,że latem wieszczono dłuuugą,mroźno-śnieżną zimę. U mnie na dobrą sprawę śniegu jeszcze nie było, bo warstewka czegoś, co w kilka godzin przemiany w błoto doznało chyba się nie liczy?
wygląda świetnie!U mnie też już tylko resztki śniegu i czekam na wiosnę!
OdpowiedzUsuń na zawszeTutaj jeszcze nie spadl nawet jeden platek.
OdpowiedzUsuń na zawszeA weekend pod znakiem śnieżycy, przynajmniej u nas;]
OdpowiedzUsuń na zawszeNie dajmy się zastraszyć meteorologom!
OdpowiedzUsuń na zawszeJa tam im nie dowierzam, nie martwię się z góry zapowiadanymi wichurami, śnieżycami i ulewami i... najczęściej wychodzi na moje :)