5.2.12

Przystanek sto dziewięćdziesiąty drugi


Postanowiłam sobie, że się nie dam...

To prawda, nienawidzę zimy, a te mrozy doprowadzają mnie do szaleństwa, nie znoszę marznąć a jeszcze TAK marznąć!..

Ale co tam, już parę dni lutego za nami, jeszcze chwilka i się skończy. Nie dam się zastraszyć. Skoro już tyle zimy przetrzymałam bez deprechy to i to wytrzymam, a co :)

Na filce znów nie miałam dziś nastroju, jakoś za dużo pomysłów mi się kręci po głowie i w końcu nie wiem za co mam się zabrać. No to zgadnijcie za co się zabrałam ... 




Oj, oj, koraliki chodziły za mną od lat. Jako młode dziewczę coś tam sobie z koralików plotłam, więc wiedziałam że nie jest to trudne, tylko czasu i cierpliwości trzeba, no trochę trzeba, fakt...

Ale tak bardzo mi się podobają koralikowe ozdoby, że muszę się nauczyć!

Póki co, małe wprawki tylko, trochę bez ładu i składu z kolorami, ale to tylko takie najprostsze ćwiczenie.




Plecenie koralików to jedno, a haftowanie nimi to jeszcze inna parafia. Jeszcze bardziej mnie nęci ...



Zdążyłam sobie jeszcze w ten weekend zacząć obszywać takiego małego kaboszonka z jaspisu. Ciąg dalszy nastąpi. Jeszcze nie wiem co z niego będzie, ale już mi się baaardzo podoba :)

No i nareszcie mam pretekst żeby oglądać sobie w sieci następne koraliki!...





11 komentarzy:

  1. Faktycznie zimno:)Koraliki dobra rzecz. Czyżbyś się przymierzała do sutaszu?:) Ja się bronię, ale Młoda nalega, bo jej się podoba, masz ci los;)A co to za fajna nitka do nawlekania,hę?
    Uściski gorące na rozgrzewkę ślę:)

    OdpowiedzUsuń
  2. No, sutasz tez mi po glowie chodzi, ale nie do konca mi sie podoba jako wyrob, ktory moglabym sama nosic, wiec jesli sprobuje to tylko dla sztuki :) A nici, po wstepnym researchu na forach koralikowych, zakupilam takie: http://www.beading.com.pl/nici-nylonowe-c-7_146.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, mnie też się do końca nie podoba. Na blogach, takiego wyrobu co by mi się podobał nie widziałam, ale na mojej koleżance owszem:) Ona w ogóle jest prekursorka, zaciągnęła mnie do Łucznicy i obawiam się ,że teraz wkręci mnie w kolejne dłubactwo;) Dzięki za adresik:)

      Usuń
  3. Ania - swietne! ale w sumie niczego innego sie nie spodziewalam, bo czego sie zlapiesz to Ci pieknie wychodzi.
    Tak sie zastanawiam, jakie jeszcze rekodzielo lezy odlogiem i czeka na Ciebie?? :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i owszem, pare by sie znalazlo :))))

      Usuń
  4. Świetnie to ujęłaś , że..." jakoś za dużo pomysłów mi się kręci po głowie i w końcu nie wiem za co mam się zabrać...."dokładnie ja też tak mam....pozdrawiam cieplutko i twórczych zapędów więcej....a tym samym wyrobów....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widac to takie typowe cierpienia "artystow" hihihi ...

      Usuń
  5. Na szczęście psiunki w domu a nie kotowate, te by Ci chętnie pomogły pobuszować w koralikach. Znam to z autopsji miałam jedne i drugie w domu.
    Piękne wprawki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzieki :) Psiunki "tylko" ogonkiem potrafią machnąć tak, że wszystko leci z niższych stolików. Biurko na szczęście mam już wysokie...

      Usuń
  6. Podziwiam, zazdroszczę zapału, konsekwencji i odpowiedniego wzroku:) No i życzę super postępów:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do wzroku to niestety bywało lepiej... Ale ze wspomaganiem daję sobie jakoś radę :)

      Usuń

Para jak z samowara, czyli o trudnych początkach wielkiej przyjaźni

opowiada Mila na psim blogu