20.2.12

Przystanek sto dziewięćdziesiąty trzeci

Koraliki mnie ostatnio prawie całkiem pochłonęły. Nie żebym całymi dniami nad nimi przesiadywała, choć gdybym mogła to na pewno godzinami bym siedziała. No ale. wiadomo, nie mam wolnego czasu.

Odkryłam jednak że mogę co dzień wieczorem podłubać przez pół godzinki. Niedawno kupiłam sobie dobrą lampę na biurko, więc pod warunkiem że wcześniej dobiorę kolory, mogę kroczek do przodu z koralikami zrobić. Żmudna to robota, oj żmudna. Ale fajna :)

I nawet łapy mi od trzymania igły nie drętwieją, a za to drętwieje mi od siedzenia pewna część ciała, więc urocze moje krzesełko prędzej czy później będzie musiało ustąpić miejsca czemuś bardziej wygodnemu ...

O koralikach jeszcze będzie później, a na razie pokażę mój filcowany szal z zeszłego tygodnia. Rozdwoić się kurczę nie umiem, więc rzucawka mnie przerzuca od jednego zajęcia do drugiego...
A przy filmie wieczorem na drutach pracowicie przerabiam przepiękny niedawno zdobyty moher w coś niby shrug, a trochę jakby szal w którym będą otwory na ręce a może nawet jakieś prawie-rękawki, zobaczymy co mi z tego wyjdzie. Na razie nie ma czego pokazywać, to i nie pokazuję.

A ten filcowy szal to taki mi się zrobił:



Miałam taki brązowo-granatowy nieduży szaliczek z jedwabiu w ładne "paisleyowe" wzorki. Nawet go już nosiłam parę razy, ale był nieco za wąski i trochę mnie to denerwowało. No cóż, po prostu sam się prosił żeby go troszkę podrasować :)


Ale żeby mi nie było brak tego wzorzystego jedwabiu, zostawiłam go po drugiej stronie bez dodatków:




A teraz wracam na chwilę do koralików. Dziś tylko trochę "zanęcę", kawałkami kilku prac, bo oczywiście, swoim zwyczajem, robię parę na raz. A w następnym Przystanku pokażę te skończone i te co się tak szybko skończyć nie dadzą. 






Ot takie sobie dłubaneczki :) Takie moje nowe czasopożeracze ...





14 komentarzy:

  1. Swietnie go podrasowalas, teraz to on jest Szal przez duze S.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi :) Ale przez takie duże to chyba nieeee... :))

      Usuń
  2. Szal piękny. W bardzo ciekawym zestawieniu kolorystycznym. Czekam na koralikowe dłubaneczki i pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, przyznaję się że dopiero niedawno odkryłam że nielubiany przeze mnie niebieski ładnie się komponuje z kochanym przeze mnie od zawsze brązem. A koraliki się dłubią, dłubią...

      Usuń
  3. Bardzo ladny szal Ci wyszed,no i jestem pod wrażeniem koralikowym-podziwiam,bo mnie absolutnie brakuje cierpliwości do tak misternej pracy:)Pozdrawiam cieplutko:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Eh, cierpliwości okazuje się mam pokłady duże, tylko czasu jakoś dziwnie coraz mniej ...

      Usuń
  4. Piekne prace!
    Pozdrowienia
    Karina

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetnie podrasowany, chciałam podejrzeć coż to za kokony dołożyłaś, ale zdjęcia nie chcą mi się powiększyć.
    Bardzo lubię to zestawienie kolorów, sama nie wiem, która strona bardziej mi się podoba.
    Z koralikami lubię się bawić w odróżnieniu do moich oczu. Ciekawa jestem finału.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tralala, wcale nie kokony, taki mały żarcik z włóczki pod nazwą "Mulberry", nabytej w e-dziewiarce, ma takie niby-kokonki puchate, od razu pomyślałam o filcach, teraz muszę wykombinować jak zużyć resztę ... :)))

      Usuń
  6. piekny ten szal..pozdrawiam ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi Cię Aniu znowu widzieć :) Dzięki za odwiedziny i za miłe słówko!

      Usuń
  7. Aaaa, tak sobie zaglądam. U ogoniastych leniwie to chociaż tu oczy nacieszę.

    Cudny "kokoniasty" szal!
    Zestawienie kolorystyczne w 10-tkę :-)))

    http://3.bp.blogspot.com/-tlrjw657T5c/T0F5yA6wJSI/AAAAAAAAE0Y/F_bzTsDHCQI/s320/DSCN1561_m.jpg
    Ta strona mnie urzekła... i widzę zestawienie jeansy, golfik i ciepłe bucisze :-)))

    pozdrawiam cieplutko!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo, witamy witamy :), Ogoniaste faktycznie się rozleniwiły nieco, muszę zapędzić do roboty!..
      Miło mi, że się mój szaliczek podoba, a ja raczej myślałam że pochwał nie zbierze ...

      Usuń

Para jak z samowara, czyli o trudnych początkach wielkiej przyjaźni

opowiada Mila na psim blogu