29.3.12

Przystanek sto dziewięćdziesiąty ósmy


No to jedziemy z szaliczkami :)
Dziś pierwszy, taki jakiś hiszpański mi wyszedł, więc dałam mu na imię "Primavera".





6 komentarzy:

  1. Jaki SUUUUUUUUUUUUUUUPER!!!!!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeszcze raz wróciłam do Ciebie, by oko nacieszyć tym cacuszkiem :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Za czym przeczytałam, od razu pomyślałam: "ogniste flamenco".

    OdpowiedzUsuń
  4. piekny szal..pozdrawiam ania

    OdpowiedzUsuń

Para jak z samowara, czyli o trudnych początkach wielkiej przyjaźni

opowiada Mila na psim blogu