3.3.12

Przystanek sto dziewięćdziesiąty piąty


Udało mi się pstryknąć fotki szalikom z ubiegłego weekendu.
Pierwszy wyszedł na zdjęciu taki trochę kolorystycznie smutny, ale w naturze nie jest aż tak źle, bo jasne wzory na jedwabiu rozchmurzają go nieco.






A ten drugi jest za to mocno radosny. Jak wiosna to wiosna :)



Jest niewielki i cieniutki, zrobiłam go na szyfonowym szalu i zachował swoją przejrzystość. Ot, takie sobie wiosenne fru-fru :)

Sama jestem ciekawa na czym spędzę jutrzejsze niedzielne popołudnie, bo i szalowe mam plany, i koralikowe...



Tu w robocie kolejna bransoletka, poprzednią zapomniałam sfotografować, pokażę następnym razem, może już obie, kto wie. Ta powyżej jeszcze nie do końca obmyślona, no bo nie mogę przecież postąpić inaczej niż zwykle i sobie po prostu coś po ludzku wcześniej z a p r o j e k t o w a ć ...  ;-PP

Nie ukrywam, że dodatkową przyjemność sprawia mi porządkowanie moich skarbów...
Wychodzi ze mnie zodiakalna panna, co prawda nie za często wychodzi, ale czasem naprawdę widać że lubię się bawić w organizację otoczenia :)




No co ja na to poradzę, że nie lubię mieć koralików poupychanych w plastikowych woreczkach?
W fiolkach wszystko dobrze widać i poustawiać sobie ja można ładnie...

Jako mała dziewczynka numerowałam i spisywałam swoje książki, pewnie wiele z Was tak robiło, prawda? Później jako młoda dorosła pracowałam przez ładnych kila lat w bibliotece i bardzo tę pracę lubiłam. Książek co prawda już nie numeruję, ale jak widać, lubię mieć czasem wszystko ładnie opisane :))))

A tu mój dzielny pomocnik, który nochala wtyka zawsze w sam środek mojej pracy, no bo jak można zajmować się czym innym niż drapaniem pomocnika pod bródką?!



9 komentarzy:

  1. Szale są c u d o w n e !!!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajne szale, bardzo podoba mi się ta podwójna falbanka. Nie wiem jak się takie robi.
    Odnośnie koralików podziwiam samozaparcie.
    Książki też numerowałam w dzieciństwie, chociaż w bibliotece nigdy nie pracowałam. Jednak koraliki muszę mieć w torebkach. Kiedyś trzymałam w fiolkach tak jak ty, ale miejsca zabrakło.
    Psiunia pięknie na nie spogląda, już widzę kota w akcji i jak wszystko pięknie się turla. Włącznie ze mną ze złości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podwójna falbanka zrobiła się właściwie sama, bo szal miał obszycie, którego żal mi było odpruć, więc zostało...
      Koty bardzo bym chciała kiedyś mieć, ale jak pomyślę o moim domu pełnym kwiatków, półkowych durnostojek oraz papugach, to zaraz mi ta chęć przechodzi :)

      Usuń
  3. szale piekne...cudne...pozdrawiam ania

    OdpowiedzUsuń
  4. Jaki tam smutny. Śliczny:)Porządek w koralikach masz porażający. Jestem załamana i chyba zacznę sprzątać;)Uściski:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nieee, no nie przesadzajmy, przecież wiadomo że na zdjęciach nie ma wszystkiego :)

      Usuń
  5. Moim faworytem jest ten "radosny" ale i na ten pierwszy wcale bym sie nie "obrazila".

    OdpowiedzUsuń

Para jak z samowara, czyli o trudnych początkach wielkiej przyjaźni

opowiada Mila na psim blogu