Przystanek sto dziewięćdziesiąty dziewiąty

W ramach nadrabiania zaległości, pokażę dziś co mi wyszło z haftowanej bransoletki:







Mówiąc szczerze, jestem z niej całkiem zadowolona, jak na pierwszy raz wydaje mi się że wyszła nieźle. Ot, grunt to samozadowolenie :)

Napstrykałam trochę fotek ze szczegółami, więc je tu wkleję, a co mi tam!









Nie powiem, wciągnęło mnie na dobre. Żmudna to praca i powoli mi idzie, ale sprawia mi dużą przyjemność. Zwłaszcza jak już uda mi się coś skończyć ...

Tymczasem pracuję sobie nad kolejnymi bransoletkami, trzema na raz, bo inaczej u mnie być nie może. A to nie mogę dobrać kolorów, a to muszę poczekać aż mi się koncepcja wykluje,  więc mam zawsze coś kolejnego pod ręką na wszelki wypadek i tym sposobem po troszku wszystkie trzy idą do przodu. Jak któraś dojdzie, to oczywiście pokażę.

W filcach chwilowo mały przestój, ale mam przecież do pokazania zapasy z grypowego marca, więc tematów na następne przystanki chwilowo nie zabraknie.

A, jeszcze tak sobie myślę, że następny mój przystanek będzie cholernie jubileuszowy, więc chyba skuszę się i złamię moją dietetyczną zasadę "NO CANDIES" i ogłoszę jakąś malutką rozdawajkę, co Wy na to? Jeszcze nie wiem co to będzie, ale na pewno coś wymyślę :)



Komentarze

  1. Rzeczywiście Cię wciągnęło i cudo powstało. Najlepszym panaceum jest działanie (przynajmniej dla mnie). Cieszę się, że wróciłaś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, dla mnie też. Dziękuję.

      Usuń
  2. a my jak najbardziej za:))...branzoletka przepiekna..misterna i kolorystycznie pieka...pozdrawiam ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to ja się cieszę. Jeszcze parę dni i będę gotowa :) Dzięki za miłe słówko.

      Usuń
  3. Kosmos po prostu! Podziwiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękna ta bransoletka Aniu, taka inkaska. Uściski ślę, rzadko , za to serdecznie, majowo i słonecznie Cię pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jestem w szoku! To jest piękne!!

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz