Przystanek dwieście czwarty


No i w końcu postawiłam na "mini". Dorobiłam tylko rancik i umocowanie dla różyczek coby nie tańczyły za bardzo. Wygląda tak:




Nareszcie mam wolne moce przerobowe, mogę zabierać się za mój piękny jaspis, na razie mu tylko obszyłam brzegi i z grubsza zaplanowałam co będzie dalej.

A mniej więcej będzie tak:



Będę pokazywać po kawałeczku, bo zanosi się na dłuższą pracę koncepcyjną :)

No a żeby mi się w międzyczasie nie nudziło, zabrałam się za następny podkład koralikowy, tym razem w niezwykle radosnym kolorku. 

Fotka kiepska, bo robiona przed chwilą, po ciemku, usiłowałam przekonać mój aparat, że da sobie rady bez lampy błyskowej i chyba to jednak on miał rację ... ;-P



No i to by było na tyle moich osiągnięć. Filce leżą odłogiem i kwiczą, pomimo że mam zamówienie... Ehh, a może to właśnie dlatego... Co ja na to poradzę, że wolę tak raczej sobie a muzom tworzyć, a kiedy mam zrobić coś konkretnego, na co ktoś czeka, to moje osobiste natchnienie idzie w kąt i ani myśli wracać. Czy któraś z as też tak ma?

No nic, może jutro ... 






Komentarze

  1. Ta bransoletka to cudo, już wcześniej mi się podobała. Uważam, że to najpiękniejsze Twoje dzieło koralikowe.
    Moje filce też kwiczą, tak jak i całe rękodzieło. Bo tylko robota i robota. Byleby do wakacji.
    Pozdrówki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, mnie też się podoba, już kiedy zobaczyłam kolor tych koralików poczułam tak zwany dreszczyk emocji :)

      Eh, robota nie chce iść precz, to niesprawiedliwe. Człowiek powinien mieć więcej czasu dla siebie i swoich przyjemności...
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  2. Aniu robota na zamówienie to PRACA dlatego mija chęć i wena. Mam to samo.
    Bransoletka urocza !!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, to prawda. Niby praca którą lubię, ale jednak praca.
      Trzeba się będzie wreszcie kiedyś do niej zabrać...

      Usuń
  3. Wszystko piękne! pracowita dziewczynka z Ciebie!!! i widzę , masz zdolności do wszystkiego....piękne te maluśkie różyczki!!!i coś fajnego z kabaszonem powstaje....czekan na nowości...pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Różyczki z pirytu są rzeczywiście piękne. Kupiłam je już wiele miesięcy temu, ot tak sobie, bo wpadły mi w oko, a teraz żałuję że tak mało ... :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale sie rozkoralikowałaś:))) Sliczne te bransoletki , ale i tak moja najładniejsza:) Przyjechała juz do mnie :) Dziękuję:)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz