Przystanek dwieście siódmy



No i udało mi się (prawie) uporządkować te moje włóczkowe zapasy! Takie porządki, oprócz tego że są straszliwym pochłaniaczem urlopowego czasu, mają tę dobrą stronę, że odkrywa się różne, dawno zapomniane, ukryte głęboko skarby. A odkryłam tych skarbów całą masę! 

Kilka dni siedziałam w dziesiątkach rozgrzebanych tobołków i pudeł, przeglądając, segregując, układając, podejmując życiowej wagi decyzje czy zostawić czy nie zostawić ...

Zrobiłam sobie parę pamiątkowych fotek tego bałaganu:









Aron, jak widać, dość sceptycznie podchodził do moich poczynań... Wcale mu się nie dziwię!

No ale w sumie jestem z siebie dumna: jestem gotowa do wyprzedaży!

Otworzyłam sobie specjalnego kramikowego bloga , na który zapraszam wszystkich chętnych na zakupy za nieduże pieniądze. Są tam przeróżne włóczki, i przeciętne, i naprawdę piękne. Niektóre po kilka razy przechodziły z kupki "do sprzedania" na kupkę "do schowania", a potem z powrotem. Same zobaczcie, może coś komuś wpadnie w oko?

Coś tam pewnie jeszcze dorzucę, ale póki co większość już na kramiku. A ja może spróbuję spędzić ostatnie kilka dni urlopu mniej pracowicie ...

Komentarze

  1. Aniu wiem, że to boli, ale jestem z ciebie dumna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Boli, oj boli...
      Ale już trochę mniej ...
      :))))

      Usuń
  2. brawo za porządki, mnie też to czeka brrrrrrrrrrrr
    zajrzę z pewnością na 2go bloga

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Porządki dobrze człowiekowi robią :)

      Usuń
  3. Ależ odwaliłaś kawał solidnej roboty:) A zapasy imponujące:) Przyjdzie może dzień, że posprzedaję moje niebotyczne zapasy serwetek, ale jeszcze nie dziś:) Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja moich serwetek nie oddam za nic! One nie zajmują aż tyle miejsca ...
      :))

      Usuń

Prześlij komentarz