15.8.12

Przystanek dwieście ósmy


Wbrew pozorom, nie wyjechałam na egzotyczne wakacje, choć pora może by na to wskazywała. 

Ot, takie sobie przystankowe milczenie. Zdarza się. 

Porządki we włóczkach pogrążyły mnie najpierw w lekkim chaosie, a następnie zmusiły do porządków w innych dziedzinach mojego składownictwa. 

Oj, narobiło się z tego niezłe zamieszanie w domu!

Nie mam czasu tych porządków dokończyć, więc dom wygląda trochę jak po tajfunie... 

Ale są też i pozytywne dokonania. 

Po dwóch latach udało nam się nareszcie prawie dokończyć naszą kuchnię, czyli dokupić i powiesić na ścianie szafki i półki. 

Przez te lata zdążyłam się trochę już przyzwyczaić do pustych ścian i w związku z tym sporej wolnej przestrzeni w kuchni, ale jednak składowania kubków i szklanek na piekarniku, a wszystkich innych skorup w domowej graciarni, nie można nazwać wygodnym. 

No więc się wreszcie zmobilizowaliśmy, psychicznie i finansowo, no i dziś moja kuchnia wygląda już trochę bardziej cywilizowanie :)


Będzie jeszcze jedna szafka nad piekarnikiem właśnie, będzie też jakieś wieszadło na sto tysięcy kubeczków, i pewnie jeszcze jedna półka na słoiki z przyprawami, bo mam ich o wiele więcej niż widać :)


Jak widać styl rupieciarski mam we krwi, również w urządzaniu przestrzeni roboczych :)

No niestety, przyznaję się: nie przepadam za widokiem ciągu zamkniętych kuchennych szafek, choć na pewno bardziej praktyczne i łatwiejsze w utrzymaniu. U mnie musi być nastawiane i nawieszane. Tak już mam :)

A z innych dokonań minionego miesiąca, pokażę dwie bransoletki. Zdjęcia takie sobie, bo robione na kolanie. Kolorystycznym adwersarkom mojego ulubionego perłowego różu pragnę oświadczyć radośnie, że cukierkowa bransoletka natychmiast znalazła swoją przystań, mało tego: zamówione zostały następne w tym kolorze. Oto i one:





No co ja na to poradzę, widać róż nie jest aż taki odrażający, a mój gust aż tak wypaczony ;)

I tym optymistycznym akcentem kończę na dziś i obiecuję już takich przystankowych przerw nie robić.

Aha, dołożyłam trochę włóczek na kramiku, chętnych zapraszam TUTAJ

12 komentarzy:

  1. Aniu, mebelki masz uniwersalne w kuchni i śliczne:) A ja mam tajk jak Ty:)) wszystko nagracone i na wierzchu:)) tylko, że przed remontem:))
    Twoje mebelki bardzo mi do gustu przypadły.
    A bransoletki różane są delikatne i kobiece, a ta ostatnia to po prostu cudowna!!!!:)
    Lecę na kramik popatrzec co masz fajnego jeszcze, a te niepotrzebne porządkowe rzeczy również tam wstaw, a nuż komuś coś się przyda:)
    K.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi bardzo, że Ci się moja rupieciarnia podoba:) U mnie w sumie też przed remontem, bo kiedyś jakiś na pewno będzie :))))

      Usuń
  2. W kuchni masz ślicznie ! Super są takie otwarte półeczki.W kuchni ma być nastawiane i nawieszane!!!
    Bransoletka cudna, ale jej kolor nie do zaakceptowania :)
    Nie wszyscy muszą wszystko chwalić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe, krytyką różu mnie już nie zaskoczysz, większość z moich komentatorek zrównuje ten kolor z ziemią ... No ale ja nauczona przez życie asertywności nie boję się odpowiedzieć, że ja go bardzo lubię i przyszłe właścicielki tych bransoletek też :)
      A poza tym kwarc różowy to jeden z moich ulubionych kamieni!

      Usuń
    2. Bardzo mnie cieszy mamusina wypowiedź! Następnym razem jak mi ktoś coś o bałganie w kuchni powie, to riposta będzie kròtka "w kuchni ma być nastawiane i nawieszane!" ;)
      A kuchnia serio świetna! Wielka, jasna i przyjazna kucharce :) No i miłość do przypraw absolutnie rozumiem!

      Usuń
    3. No, Mamusia, wpadłaś ;-P
      Dziecko, brawo za czujność :) i dzięki za miłe słówko!

      Usuń
  3. No niestety, aby zrobić porządek, najpierw trzeba zrobić wielki bałagan. Tak przynajmniej jest w moim przypadku.
    Ja też mam sto tysięcy na ścianach i bardzo to lubię, jednak nie lubię tego myć. Zresztą widziałaś.
    Twoja kuchnia wygląda super.
    Druga z bransoletek bardzo mi się podoba, jest elegancka i ze staroświecką nutką.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to fajnie że więcej nas, amatorek nastawiania i nawieszania na ścianach :) Dzięki za miłe słówko!

      Usuń
  4. Anka - baaardzo dumna z Ciebie jestem - i wloczki i piekna kuchnia (w porownaniu z mmoja jest w ogole nie nawieszane i nie nastawiane, hrehre, jest sliczny porzadek! i rozowe bransoletki. Nie wiem komu sie taki rozowy nie podoba!!

    OdpowiedzUsuń
  5. Twoja kuchnia wyglada na domowa, taka w ktorej sie ROBI dobre jedzenie. Ostatnio stwierdzilam, ze czysty piekarnik maja tylko i wylacznie ludzie, ktorzy tego piekarnika nie uzywaja :-)

    OdpowiedzUsuń

Para jak z samowara, czyli o trudnych początkach wielkiej przyjaźni

opowiada Mila na psim blogu