27.10.12

Przystanek dwieście jedenasty

O pogodzie nic nie wspomnę. Szkoda gadać. Albo jest koniec października, albo ja sobie wypraszam.

Ale udam że nic się nie dzieje. 

U mnie dalej szaliczkowo. Dwa, trochę jakby podobne, ale każdy ma inny charakter. 

Ten wyszedł taki jakby trochę japoński, w naturze nie taki przygaszony, kolory są dość żywe.






Tradycyjnie, druga strona trochę spokojniejsza.



A tu niby-bliźniak. Inne tło i szalik od razu inny ma charakter.





Taki mi wyszedł trochę, za przeproszeniem, z i m o w y ...



9 komentarzy:

  1. Piękne obydwa. Nie widziałabym, który wybrać.
    U mnie Japonia na topie od miesiąca. Córuś w Tokio pobiera nauki językowe.
    Pozdrówki.
    Pogłaskana dla psiaczków.

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękne. Jak poprzedniczka nie mogę się zdecydować, który ładniejszy:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Faktycznie takie trochę japońskie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Obydwa fajne ale wybieram zimowy.

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo mi się podobają:) Obydwa są piękna.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Już wiem skąd ta zima- przywołałaś ją produkując prześliczne szaliczki. Dla mnie kolorowy na pierwszym miejscu:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Dotarłam do Ciebie nareszcie ja wredna. No, nie wyrabiam się i tyle:( A szale śliczne. W szalowej produkcji osiągnęłaś mistrzostwo. Wieczorem zajrzę do tyłu;)Pozdrawiam cieplutko:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Śliczne szale!!!Zwlaszcza ten za przeproszeniem zimowy:)))
    Pozdrawiam cieplutko:)))

    OdpowiedzUsuń
  9. Oba szale śliczne a wybór który ładniejszy jest w tym wypadku za trudny.Aniu zajrzyj na mojego bloga ,ponieważ czeka tam na Ciebie malutka niespodzianka,pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń

Para jak z samowara, czyli o trudnych początkach wielkiej przyjaźni

opowiada Mila na psim blogu