Przystanek dwieście dwunasty


Zima wreszcie postanowiła się określić, no i nas zasypało...

Eh, próbuję się pocieszać, że tylko trzy miesiące zostały do wiosny, ale jakoś nie do końca to radośnie brzmi. 

No to, póki co, trochę wiosny w koralikowaniu:




Co ja poradzę, że lubię różowe koraliki ...  ;-P

Nie, żebym na co dzień w różowościach chodziła, ale co mi szkodzi szare życie osłodzić cukiereczkowym kolorem :)

A tu niespodzianka, kolor niebieski, którego w mojej szafie i otoczeniu nigdy nie było:


Ehhh, morza i muszelek mi się zachciało...


Trochę chyba ta bransoletka  minimalistyczna wyszła, no ale taka wyszła i już.

Udziubałam też za to taką mniej minimalistyczną,  z turkusowym ceramicznym kaboszonem.









Przyznaję, że bardzo mi się podoba, tylko ciężko ją dobrze sfotografować, bo strasznie "świcunca" wychodzi na zdjęciach.

Spróbowałam jeszcze inaczej i chyba jest trochę lepiej.




Zresztą na ręce bransoletka zawsze lepiej wygląda...



Nie, nie, to nie ja tak zmarzłam, to ręka mojej Białej Damy :)



Zakupiłam sobie taką, żeby nauczyć się wreszcie lepiej fotografować te swoje wytwory. Może się i kiedyś nauczę. Grunt to mieć okazję do zakupienia nowej zabaweczki, nie?

Biała Dama posiada też głowę, a raczej jej część, do prezentacji kolczyków, ale zapomniałam pstryknąć, więc pokażę przy następnej okazji.

Zakoralikowało mnie jak widać nieco, no i przyznaję, że końca planów nie widać (a kiedy widać?...)

Jak zawsze mam napoczęte przynajmniej cztery różne sztuki, zanęcę tutaj fotką pięknego wielkiego plastra agatu, który jest w trakcie przemiany w nieco ekstrawagancką bransoletę.


No i wróciłam po kilku miesiącach do mojego jaspisu z obrazkiem :)


Tak wyglądało wczoraj, dziś już widać o wiele więcej. Do skończenia potrzebuję jeszcze kilku popołudni pełnych świętego spokoju, a o to, jak wiadomo, w moim dniu codziennym baaardzo trudno, choć poczyniłam ostatnio parę malutkich kroczków w kierunku odgruzowania sobie paru wolnych chwil w weekendy. Nie ma jak strajk, a potem konstruktywne pomysły w celu DELEGOWANIA zadań domowych. Nie wiem doprawdy czemu tak późno na to wpadłam... 

Uprasza się życzliwe osoby o trzymanie kciuków, coby się rodzina grzecznie przyzwyczaiła...




Komentarze

  1. Ania, zrób mi pliiiiiiiiis takie niebieskie cudo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niebieska akurat nie ma jeszcze właściciela ...

      Usuń
  2. Bardzo sie ciesze, ze WRESZCIE polubilas niebieski kolor!!! piekne te cacuszka.
    a zima, jak to zima - minie, Ty podelegujesz (WRESZCIE!), wieczory dlugawe, lampe chyba masz dobra, to rob te cuda, rob!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No może nie przesadzałabym z tym polubieniem niebieskiego hehe, ale faktycznie jakoś łatwiej go znoszę... :)

      Usuń
    2. Taaaa, te niebieskie to tak same do Ciebie przyszly? te koraliki? Zdolne, hrehrher

      Usuń
  3. Trzymam kciuki za TRWALE delegowanie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie-dziękuję, tak na wszelki wypadek ...

      Usuń
  4. Chyba myślami Cię wywołałam. Dawno Cię nie było.
    Kurczę zazdroszczę Ci tego koralikowania, ale na to, to już totalnie nie mam czasu. Piękne wyszły te hafty.
    Jak zobaczyłam rękę to pomyślałam, że zamroziłaś wodę w rękawiczce. Wygląda jak oszronione szkło.
    Jeśli chodzi o zimę to dwa ostatnie dni, jak dla mnie mogą być, bo widoki przepiękne. Zapraszam na Chwile...
    Jednak piesy to się na pewno cieszą.
    Pozdrówki i pogłaskanki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo to właśnie szkło szronione :) Widoki zimowe ZA oknem też mi nie przeszkadzają. Gorzej kiedy muszę wyjść ...
      Piesy się bardzo cieszą i to jedynie mnie do zimy jakoś w miarę cierpliwie nastawia.

      Usuń
  5. Piękne te agaty zakoralikowane, piękna bransolka w złotościach....chyba się pokuszę i poszukam takich koralików i spróbuję tego wzoru....a co do oddelegowania to wezmę przykład...hehe ciekawe czy się uda....pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się zbierałam do tego przez ostatnie parę lat. Póki co, jestem dobrej myśli. Trzymam za Ciebie kciuki :)

      Usuń
  6. Aniu,
    trzymam kciuki i znam ten problem....delegacje są cząsto przyjmowane ze zdumieniem...:)
    A serio, prace Twoje prześliczne, faworyt to morska bransoleta, mimo, że róż też lubię bardzo i ten ogromniasty agat, taki stonowany, śliczny, tajemniczy jescze nieco:)
    Pozdrawiam serdecznie, buziaki posyłam,
    właśnie wyrabiam Twoją wełenkę lila, niebawem u mnie na blogu, zapraszam:)
    K.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, zajrzę popodziwiać!
      A co do zdumienia, faktycznie trochę się dziwią...

      Usuń

Prześlij komentarz