Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z maj, 2012

Przystanek dwieście drugi

Już za parę dni koniec mojej rozdawajki, no i macie trochę racji, że brak w niej filcowego szaliczka :)
Ostatnio jakoś filcowanie u mnie w odwrocie, ale obiecuję że następna będzie właśnie z szaliczkiem.
Może się uda na pięciolecie mojego bloga - 27 sierpnia ? Zobaczymy :)
A tymczasem, żeby nie było że nic nie robię, pokażę biżutkowy misz-masz, który wyprodukowałam w ostatni weekend. 
O tak to wyglądało w skrócie:


Jak widać, wszystkiego po troszku. 
A w szczegółach było tak:
Dawno, dawno temu nabyłam ceramiczne żółte korale.
Leżały sobie odłogiem, jak wiele innych, aż mnie naszło i skleciłam sobie parę tygodni temu  taki dość bałaganiarski naszyjnik. 

No a w ostatni weekend z pozostałych zrobiłam bransoletkę

i kolce

Ot taki słoneczny nie - komplecik :)

A potem skleciłam bransoletkę z lapis lazuli i hematytów



Drugą, z barwionego kwarcu i kosteczek marmuru


Następną,  z muszelek i koralików







 I jeszcze jedną, z agatów



A żeby nie było tylko bransoletkowo, zrobiłam sobie jeszcze dwie pary …

Przystanek dwieście pierwszy

Jedną z wielu zalet naszej przeprowadzki na podwarszawską prowincję jest bliskość lasu. Nie jest ona co prawda aż taka wielka jakbym sobie życzyła, ale jednak mamy go o rzut beretem. No, może ten o jeden rzut beretem jest dość niewielki, ale takie prawdziwsze i większe lasy są też naprawdę niedaleko.

Właściwie nie mam pojęcia czemu nie zostałam leśnikiem, choć miałam taki pomysł swego czasu, w zamierzchłej młodości.

Kocham las. Mogłabym w lesie mieszkać. Uwielbiam jego ciszę i jego ciche odgłosy: szum i skrzypienie drzew, śpiew ptaków, szelest ich skrzydeł, pukanie dzięcioła...

Zamiast leśnikiem, jestem sobie takim domorosłym niedouczonym ornitologiem. Dlatego lubię zaglądać na Plamkę mazurka i polecane tam strony. Zachęcam i Was: dużo ciekawych opowieści o ptakach i wspaniałe zdjęcia!

Do dziś właściwie wierzę w to, że zdążę jeszcze w życiu przeprowadzić się do domku pod lasem i nasłuchać się tych leśnych głosów do woli.

W czasie leśnych "psich" spacerów często idę z głową…

Rozdawajkowy wisiorek

Ametystowy wisiorek z mojej przystankowej rozdwajki zyskał już swoje "zawieszenie"  :)  
Zdjęcie  mi wyszło trochę nieostre, ale pokazuję je tu, żeby zachęcić amatorów blogowych słodyczy do udziału w losowaniu upominków. Zapisy w komentarzach pod poprzednim wpisem.

Przystanek dwusetny

No i proszę, udało mi się dobić jakiejś zupełnie szalonej liczby moich blogowych przystanków, kto by pomyślał. 
Z tej uroczystej okazji zaraz ogłoszę rozdawajkę, ale to za chwilkę. Najpierw postanowiłam załatwić zaległości, bo w końcu o nich zapomnę na amen.
Oto moje trzy kwietniowe szaliczki, ostatnie które zrobiłam, bo jakoś ostatnio mało zafilcowana jestem.








Wszystkie trzy cieniutkie, te dwa ostatnie wręcz przejrzyste, dzięki jedwabnemu szyfonowi, na którym je ufilcowałam.

Chwilowo kwiatki mi się nieco przejadły, łazi mi po głowie parę pomysłów bardziej geometrycznych, trochę wariackich połączeń kolorów, ale jakoś nic się nie wykluwa. Poczekamy, zobaczymy.

Do kwiatków zniechęciłam się też trochę w realu, czyli w naturze. Nie wiem jak Wam, to znaczy tym z Was które mają ogródki, mnie tegoroczna zima załatwiła większość moich bylinek na amen :(
Dopiero teraz wiem dlaczego tak lubiłam fotografować moje roślinki. Ot, mam dzięki temu jakąś pamiątkę, że miałam kiedyś piękne ciemierniki, …

Przystanek sto dziewięćdziesiąty dziewiąty

W ramach nadrabiania zaległości, pokażę dziś co mi wyszło z haftowanej bransoletki:






Mówiąc szczerze, jestem z niej całkiem zadowolona, jak na pierwszy raz wydaje mi się że wyszła nieźle. Ot, grunt to samozadowolenie :)

Napstrykałam trochę fotek ze szczegółami, więc je tu wkleję, a co mi tam!









Nie powiem, wciągnęło mnie na dobre. Żmudna to praca i powoli mi idzie, ale sprawia mi dużą przyjemność. Zwłaszcza jak już uda mi się coś skończyć ...

Tymczasem pracuję sobie nad kolejnymi bransoletkami, trzema na raz, bo inaczej u mnie być nie może. A to nie mogę dobrać kolorów, a to muszę poczekać aż mi się koncepcja wykluje,  więc mam zawsze coś kolejnego pod ręką na wszelki wypadek i tym sposobem po troszku wszystkie trzy idą do przodu. Jak któraś dojdzie, to oczywiście pokażę.

W filcach chwilowo mały przestój, ale mam przecież do pokazania zapasy z grypowego marca, więc tematów na następne przystanki chwilowo nie zabraknie.

A, jeszcze tak sobie myślę, że następny mój przystanek będzie choler…