29.1.13

Przystanek dwieście szesnasty


W tak zwanym międzyczasie wydłubałam malutkie kolczyki z druzą agatową. Kiepska fotka, ale i lepszej nie będzie, bo kolczyki trafiły do jednej takiej Oli i u niej się zadomowiły.


W każdym razie musicie mi uwierzyć, że wyszły ładniutkie. W środku migocący kryształek agatu a dookoła  drobne turkusowe i fioletowe koraliki TOHO.
Na zdjęciu występuje oczywiście nie Ola, tylko druga część Białej Damy :)


Skończyłam też niebieską bransoletkę z dumortierytem.
Zdjęcia mam kiepskie, bo z lampą i na kolanie, więc nie prezentuje się zbyt okazale.
Ale jestem z niej zadowolona.


A tu na ręce Białej Damy:


Postaram się w weekend zrobić lepsze fotki, bo te naprawdę są mocno takie sobie.

Skończyłam wczoraj jeszcze dwie bransoletki, ale ponieważ fotki są jakie są, to może zrobię sobie fotograficzny weekend i obfotografuję wszystko jeszcze raz a porządnie. I wtedy dopiero pokażę.

Uwielbiam skończyć coś kolejnego i mieć to poczucie że mogę rozgrzebywać następne robótki :)
Mam wyjątkowo tylko jedną zaczętą, a więc wolnych mocy przerobowych co nie miara. Źle bym się czuła gdybym robiła tyko jedną błyskotkę na raz ;)

Myślę że już niebawem pokażę kolejne początki. No i oczywiście zakończenia :)


5 komentarzy:

  1. Ile masz jeszcze części Białej Damy ? ;)
    Jednak te niebieskości Cię pociągają .
    Bardzo ładne dzieła . Gratuluję pracowitości .

    OdpowiedzUsuń
  2. Więcej części ciała nie było na składzie ... ;)
    Dzięki! Ach jak to miło być posądzoną o pracowitość ...

    OdpowiedzUsuń
  3. To do kompletu z pracowitością posądzę Cię także o skromność :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękne te kolczyki:)Ale pracuś z Ciebie, nie taki kaprysny leniwiec jak ja:) Uściski:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A kto tak pięknie okleja różne Kaprysiowe przedmiociki? może ja?

      Usuń

Para jak z samowara, czyli o trudnych początkach wielkiej przyjaźni

opowiada Mila na psim blogu