Przystanek dwieście osiemnasty



No cóż, nie da się ukryć,  że trochę się opuściłam w blogowaniu. A ponieważ obiecałam sobie kiedyś, że nie będę już narzekać na zimę i jej na mnie zły wpływ, to nawet nie mogę się porządnie wytłumaczyć ... ;-PP

No w każdym razie już kwiecień, więc na pewno jest lepiej niż było. Czyż nie?

Nie za wiele u mnie nowości, ale zawsze coś tam do pokazania się znajdzie.

Jak widać, koraliki nadal rządzą niepodzielnie.

Pierwszy wystąpi robaczywy koral, który tak bardzo mnie kusił i mamił, że musiałam coś z nim zrobić.




No i zrobiłam to:



Taka sobie bransoletka, fajnie wygląda do czarnych ciuchów. Przydałby się jakiś do tego akcencik na górę, np. kolczyki, ale póki co nie ruszyłam tematu.

Biała dama też lubi sobie założyć...




Miałam niedawno fajne spotkanie po latach, z pewną bardzo przeze mnie Ulubioną Panią. Tak nota bene, to była moja pierwsza Szefowa, sto lat temu, kiedy jeszcze byłam młoda i ruda jak Ania Shirley i , tak jak ona, głowę miałam pełną marzeń :)

No i postanowiłam coś udłubać dla tej mojej Bardzo Ulubionej Pani Ireny.
I akurat okazało się że mam śliczny delikatnie fioletowy plaster agatu.  Jakby czekał na taką właśnie okazję...

Powstała broszka.



Mam nadzieję, że czasem ją do czegoś przypnie :)

A trzecia rzecz, którą pokażę, jest jeszcze zupełnie inna od pozostałych.





I znów moje ulubione koraliki TOHO w kolorze starego złota, z których powstała kiedyś TA bransoletka z pirytowymi różami. Teraz wystąpiły w towarzystwie odkrytych przeze mnie niedawno ślicznych czeskich kafelkowych koralików.

Na pewno to nie ostatnie moje z nimi spotkanie :)

A do kompletu machnęłam jeszcze kolczyki i razem wyglądają tak:



Nie powiem, prezentują się na człowieku dość widowiskowo. Już mam zamówienia :)

A tak w ogóle to czekam jakiegoś przypływu sił witalnych, czekam i czekam i dalej czekam.
Ani słowa oczywiście o pogodzie nie wspomnę, ale kurczę, ILE MOŻNA!!!???

Na warsztacie (czyt. zabałaganionym biurku) mam ze trzy następne prace w tak zwanym trakcie, więc jest jakaś szansa, że się niedługo pojawię z jakimiś nowymi fotkami :)


Komentarze

  1. Piękny koral i jego oprawa. Ja od dzieciństwa mam tendencję do takich robaczywców.
    Super agat, mam wrażenie jakby coś go wsysało do środka, może to oprawa daje takie złudzenie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam słabość do agatów, a jak odkryłam plastry, to już wpadłam kompletnie. Te ich warstwy, cienie i odblaski są niesamowite. Będzie ich u mnie więcej ...

      Usuń
  2. Śliczne są te Twoje wytworki.
    Koral urzekł mnie najbardziej.
    Pozdrawiam i czekam na więcej:) Ola.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :) Będzie więcej na pewno. Koral ma swój robaczywy urok, to fakt...

      Usuń
  3. Robaczywe korale są najcudniejsze, bo niepowtarzalne, ale serce skradła mi ta piękna broszka:)Ciekawe kiedy ja się wreszcie za coś wezmę. Cokolwiek;) Uściski:)
    Ps.To białe ma juz podobno odpuścić, ale dziś choc słonce , to mróz, koniec świata;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Weźmiesz się, weźmiesz. Zobaczysz, jak tylko toto zniknie i buchnie TO czego ponoć nie lubisz, a co daje człowiekowi energię do życia ;-PPP

      Usuń
  4. Broszka wyjątkowej urody, oprawa z koralików tak dobrana, to przjescie od jasnych do ciemnych, no zachwycona jestem!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się bardzo, że Ci się podoba :) Mam nadzieję że nowej właścicielce też...

      Usuń
  5. WSZYSTKO MI SIĘ PODOBA ALE WRAZENIE WYWARŁA BRANSOLKA Z KAFELKOWANYCH KORALIKÓW. tO CHYBA TZW BENZYNKI CO?. pODOBAJĄ MI SIĘ. BĘDĘ ICH SZUKAĆ....POZDRAWIAM.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To kolor Iris Brown. Parę jest tam pięknych kolorów. Ehh, nie wiadomo który piękniejszy ...

      Usuń
  6. Odpowiedzi
    1. Fajnie :) Mnie też się najbardziej podobają.

      Usuń

Prześlij komentarz