20.5.13

Przystanek dwieście dwudziesty pierwszy


Kolejna, taka trochę letnia, wakacyjna bransoletka. 


Tak mi się pcha pod palce na klawiaturze nazwa dla niej: "Róże i kapryfolium", choć nijakiego kapryfolium tu nie widać. Kapryfolium znaczy wiciokrzew, a te moje niby kwiatki niekoniecznie podobne. Ale nazwa mi pasuje i tyle. Będąc młodym dziewczęciem romansidło jakieś czytałam o takim apetycznym tytule. I zapadło mi widać na lata...



Biała Dama kontenta, bo jej do karnacji pasuje :)



No a ja dalej kombinuje, parę dni wolnych może mi się uda niedługo skubnąć, to może bym skończyła jakiegoś UFO-ka, co to kilka ich mi na biureczku zalega od tygodni.

O, jak choćby te trzy robaczki, agaciki brązowe, na które już pomysł mam i nawet, jak widać, zaczęłam już z nimi zabawę, ale jakoś wzięło i stanęło w miejscu...


Może jak publicznie pokażę, to się jakoś wezmę i zmobilizuję ? No bo tak naprawdę to nie lubię jak mi tak parę zaczętych robótek na biurku zalega. Bałagan straszny i nie mam wolnych tacek na nowe pomysły...

No to powiedzmy że czuję się lekko zmobilizowana.

Się zobaczy ...






8 komentarzy:

  1. Piękne prace, piękny blog :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pięknie dygam w podzięce za miłe słówko :)

      Usuń
  2. Bransoletka z rozami cudna,agatowa zapowiedź też .Zajrzę jak będzie w całości :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi bardzo, zaglądaj koniecznie :)

      Usuń
  3. Świetna do koronkowych zwiewnych kiecek. I znakomity dodatek do sukni ślubnej. Moja kolejna faworytka :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Eh, no fajnie by mieć taką zwiewną koronkową kieckę ...
      Cieszę się że Ci się podoba :)

      Usuń
  4. Nie mogę się napatrzeć, na te pięknie ozdobioną łapkę. Fajny trójwymiar stworzyłaś.
    Pozdrówki.

    OdpowiedzUsuń

Para jak z samowara, czyli o trudnych początkach wielkiej przyjaźni

opowiada Mila na psim blogu