1.5.13

Przystanek dwieście dwudziesty


Śniegi przeszły już dawno do historii, a ja i tak nie miałam kiedy usiąść do mojej bransoletki, ani tym bardziej do pisania. Taki jakiś czas nienajlepszy ...

No ale w końcu jest. Nazwałam ją Golden Eye.








Oto jak mnie, miłośniczkę ładu i symetrii (no, z tym ładem to może ostatnio raczej miłość platoniczna jest), znosić zaczyna na manowce asymetrii i kusić artystycznym bałaganem. 

Tak naprawdę to zawsze mnie do takiego bałaganiku i nieładu ciągnie, tylko najczęściej moje wrodzone poczucie symetrii i porządku wygrywa. A ostatnio jakby mniej...

A kolorki? Okazuje się że lubię złotka! Kto by pomyślał...
Planów na złotka jeszcze parę mam.
Tak jak innych planów.
Planów to ja mam zawsze strasznie dużo...












8 komentarzy:

  1. Piękna wyszła, u mnie planów też dużo, gorzej z realizacją.

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękna bransoleta.
    Chyba najbardziej podoba mi się ze wszystkich. Każda następna to ładniejsza.
    Lubię asymetrię.

    OdpowiedzUsuń
  3. Przepiękna bransoletka. Asymetria w tym przypadku... jest na miejscu :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  5. Piękna praca.Bardzo podoba mi się kolorystyka.Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Dziękuję Wam za miłe słowa :)

    OdpowiedzUsuń

Para jak z samowara, czyli o trudnych początkach wielkiej przyjaźni

opowiada Mila na psim blogu