Przystanek dwieście dwudziesty ósmy



Tym razem wygrały zielenie...


Prawdę mówiąc, wygrały, bo musiały i tyle. Będą niedługo prezentem dla pewnej Cioci.


Mam nadzieję, że się Cioci prezent spodoba :)




Jak zawsze z radością odgruzowałam szklany kafelek po skończonej robocie, robiąc miejsce dla następnej dłubaninki.

Póki co, szaro-rudy jaspis czeka na zmiłowanie, a jeden z muszelkowych różowych prostokącików zyskał kompletną oprawę już w trakcie mojej zielonej roboty, bo nie mogłam się doczekać żeby zobaczyć kolorki razem :)



Jak widać, będzie to nad wyraz letnia bransoletka, ale kiedy będzie to nie wiem, bo to dopiero jeden z sześciu kaboszonów, a wiadomo jak fajnie robi się tę samą robotę po kilka razy. Ja w każdym razie za tym nie przepadam, więc będę musiała zmobilizować jakieś nadludzkie pokłady cierpliwości. Ale co tam, damy radę...

Tymczasem wzięło mnie na perełki, więc pogrzebałam sobie dziś trochę w moich przepastnych katalogowych szufladkach i trochę ich wyłowiłam.


Machnęłam sobie parę kolczyków z sopelkowych pereł biwa, które już tu widać gotowe, oraz bransoletkę której tu jeszcze w całości nie widać. Jutro sobie je założę na poprawienie humoru do pracy, ehh pierwsza część urlopu mi się właśnie skoczyła i już muszę wracać do kieraciku, a tak dobrze mi było w domu...

Wykopałam sobie też te piękne rude agaty, ale kombinowałam, kombinowałam i nic z nich nie wykombinowałam, więc będą musiały sobie jeszcze troszkę poleżakować.


A á propos leżakowania, to mój ukochany leżaczek będzie musiał przez cały lipiec na mnie czekać pusty (no chyba, że któreś z dzieci go zasiedli tymczasowo), o zobaczcie jaki biedny i smutny ...


No nic to, jakoś wspólnie przetrwamy ten lipiec, on i ja. Grunt że jest ciepło, huraaaaa...
Wiem, wiem, wszyscy narzekają na upały, bo nie ma czym oddychać i żyć się nie da, mnie też jest bardzo gorąco ale nikt ode mnie słowa skargi nie usłyszy bo...  pamiętacie jak okropnie zimno i ciemno jest zimą???  NO.


Komentarze

  1. Aniu, pamiętamy...oj , jak bardzo...:)_
    Świetne te zielenie, jak wodorosty w morzu....ech:(
    Leżaczek zaczeka, nie ma wyjścia:)
    Szybkiej i miłej pracy przed drugą częścią urlopu Ci życzę.
    Bardzo ciekawe i tajemnicze te pomarańcze...agatowe...
    K:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem że, tak jak ja,jesteś latolubna? :) Ehh, tylko czemu tego lata tak mało w naszym roku...

      Usuń
  2. Jak się cioci nie podoba to ja chętnie przygarnę ;) ekstra jest!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze nie mam wieści od cioci... :)

      Usuń
  3. cudowne!!!
    zapraszam do wzięcia udziału w moim candy: http://pinku-art.blogspot.com/2013/06/candy-candy-candy.html
    Pozdrawiam,Ola ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za zaproszenie :) Pozdrawiam.

      Usuń
  4. Jak zwykle zdarzył przypadek, trafiłam do Ciebie i nie mam zamiaru opuszczać Twojego królestwa. Zauroczyły mnie bransoletki, są genialne, w moim poukładanym świecie chciałabym takową udziergać , choć jedną!!!! Pozdrawiam Cię serdecznie!!! Zapraszam do mnie !!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piękne tworzysz rzeczy, dziękuję za odwiedziny!

      Usuń
  5. Bardzo fajny blog. Będe tu częściej zaglądała. Zapraszam na kregulaart.blogspot.com i kregulaart.bloog.pl

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz