17.6.13

Przystanek dwieście dwudziesty siódmy




Jeszcze mi się nie zdarzyło, żebym zrobiła coś po kolei i tak jak zapowiedziałam...

Grzebanie w zapasach kamyczków skończyło się niespodziewanym wytypowaniem do następnej robótki tego oto pięknego jaspisu:


Na razie tylko sobie leży przyklejony do podkładu, żebym mogła w każdej chwili rzucić się na niego z igłą i koralikami. Ale jeszcze nawet nie zdecydowałam się na kolory, Oczywiście że będzie i ceglasty i odcienie szarości. Ale póki co, czekam, aż mi się w głowie ten projekt poukłada.

Tymczasem nadszedł zamówiony piękny kaboszon z unakitu i zabrałam się za zamówioną bransoletkę w odcieniach oliwki. Tak wyglądało kiedy myślałam nad kolorami.


A tak jakiś czas później.


Oczywiście pokażę i ciąg dalszy, ale wszystko swoim czasie, rzecz jasna :)



3 komentarze:

Para jak z samowara, czyli o trudnych początkach wielkiej przyjaźni

opowiada Mila na psim blogu