20.7.13

Przystanek dwieście dwudziesty dziewiąty


Jeśli ktoś się spodziewał, że wezmę się zgodnie z planami za rozpoczęte robótki, no to się jak zwykle zawiedzie. Nie wzięłam się. 

Doszłam natomiast do wniosku, że szewc bez butów chodzi, a ja nie mam wystarczająco dużo dobranych do moich ciuchów ozdóbek.

No i z tych wniosków doszłam do rękoczynów.  I powstały takie oto dyndadełka na szyję.

Z perełek rzecznych i koralowego kwiatuszka:


Z wachlarzyka z laki:


Dawno dawno temu zrobiłam sobie z  takich samych wachlarzyków kolczyki, mam wreszcie komplecik:


Nie byłabym sobą, gdybym nie wykombinowała czegoś z różowego kwarcu, bardzo go lubię:


A tu jeden z elementów przyszłej szalonej bransoletki, zamiast bransoletką stał się wisiorkiem:


Reszta elementów oczywiście leży i czeka potulnie w kolejce, która niespodziewanie się wydłużyła nieco, bo mam na tapecie dwie zamówione bransoletki. Jedna jest na etapie przemyśleń oraz oczekiwania na przesyłkę z koralikami, bo ZAWSZE okazuje się że tego jednego potrzebnego koloru akurat nie mam, a druga już się robi.

Ale o tym to już w następnym przystanku, rzecz jasna :)

10 komentarzy:

  1. a czy ja też mogę chciec komplet dyndadełek do moich wachlarzyków?

    OdpowiedzUsuń
  2. aaa, no i oczywiscie perelkowy cudny jest

    OdpowiedzUsuń
  3. Aniu,
    czytam, przewijam, oglądam i co jeden to lepszy "dyndadełek":))
    Poza tym, co tam mitręga z bransoletkami, elementami, trzeba cierpliwośc miec, a człowiek nie zawsze ma, prawda?
    A dyndadełko prawie w mig się samo robi:))i jakie modne teraz!
    Pozdrawiam serdecznie,
    K.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zagadza się, a elementy nie zajączki, mogą poczekać aż mnie cierpliwość do niech najdzie :)

      Usuń
  4. Dyndadełka.. jaka śliczna nazwa!I jakże adekwatna.
    Czerwone podobuje mi sie bardzo bardzo bardzo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, jak tajemniczo! Dzięki za miłe słowo :)

      Usuń

Para jak z samowara, czyli o trudnych początkach wielkiej przyjaźni

opowiada Mila na psim blogu