Przystanek dwieście trzydziesty




Na przekór panującej wszem i wobec upalnej aurze, moja ostatnia bransoletka jest nieco chłodna i opanowana. Taka, za przeproszeniem, z lekka zimowa...

Trafiły mi się dwa piękne kamyczki agatu dendrytowego (czy ja mówiłam już kiedyś, że kocham agaty?), no i koniecznie chciały wystąpić razem.

No i udało się ...






A to ostatnie zdjęcie takie jakby troszkę wakacyjne mi wyszło, wygląda że się zimowa bransoletka zaraz na molo plażowym rozpuści...


A to nie molo wcale. Rekwizyt o równie zimowym charakterze co ona. Daszek karmnika dla ptaków, który przez cale lato czeka tęsknie na nadejście zimy, kiedy znów stanie się najważniejszym elementem wyposażenia naszego tarasu...

Eh, niech sobie tam czeka jak najdłużej!...

Upały takie, że będzie co wspominać w ciemne, zimne i paskudne zimowe dni ... No i fajnie!




Komentarze

  1. Ty jestes niesamowita i juz :)))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znaczy, że upały kocham... No wiem... ;)

      Usuń
  2. Piękna i niespotykana oprawa.
    W sam raz na dzisiaj, kiedy się przyklejam do krzesła przy kompie.
    Pozdrówki.

    OdpowiedzUsuń
  3. No po prostu cudna ta bransoletka, a że kochasz upały to naprawdę niesamowite.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz