Przystanek dwieście trzydziesty drugi


Dziś właściwie tylko obrazki. 

Skoro coś mi się udało skończyć, to pokażę, żeby mi blog od nie używania nie zardzewiał.

O takie cuś się ulęgło z filcowej resztki po kwiatku, która miała wylądować w koszu, a okazała się wcale niezłym przydasiem: 





Komentarze

  1. Cudowna bransoleta jedyna taka i oryginalna!

    OdpowiedzUsuń
  2. Jakie fajne:) A ja całkiem filc zostawiłam odłogiem i muszę sprawdzić, czy mi się mole w czesankach nie zalęgły;)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz