Przystanek dwieście trzydziesty pierwszy


Tym razem dorabiałam tło do niebieskich różyczek. Takie było zadanie. Bransoletka z niebieskimi różyczkami. 

Kiedy szukałam niebieskości po swoich szufladach okazało się, że żadne z koralików nie pasują. Nwet nie wiedziałam, że tak trudno dobrać niebieski do niebieskego...

A kiedy w końcu udało mi się zakupić ten jeden jedyny słuszny odcień, to stwierdziłam że niebieski z niebieskim będzie baaardzo nudny. I wykombinowałam sobie taką mieszankę kolorystyczną, lekko zainspirowaną pawimi piórami:



Myślę że nudne to nie jest :)






 Ciężko jest niebieski dobrze sfotografować, ale trochę chyba widać, jak ładnie się mienią te koraliki.


Dziecko zapragnęło mieć z tej samej mieszanki wężykową bransoletkę, więc jeszcze przez parę dni będzie mi się mienić w oczach :)

Dziś przeglądałam swoje zapasy kamyczków-kaboszonów i aż mnie ręce świerzbią, żeby brać się za następne robótki. A tu czasu wolnego wcale nie przybywa. Orety, kiedy ja to wszystko zrobię?





Komentarze

  1. Piękna i na zdjęciach wszystko ładnie ujęłaś. Efekt jest powalający.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. W tak zwanym międzyczasie ;)
    I fakt, sam niebieski byłby nudny!

    OdpowiedzUsuń
  3. Hello friend, I have a blog about the arts in general, and Knitting Needle by Tita Carré, already visited?
    I love your blog always has beautiful things
    , hugs
    http://www.titacarre.com

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz