Przystanek dwieście trzydziesty trzeci



Ostatnio jakoś mniej ślęczę nad koralikami. Czy bardziej mi brak czasu czy natchnienia - kto  wie.

No ale mniej to nie znaczy wcale...

Ulęgły się dwie takie bardziej cukierkowe.

Jedną dziś pokażę, a fotki drugiej do poprawki idą, bo jakieś brzydkie wyszły, więc pokażę ją w następnym.

Tu bawiłam się czeskimi kafelkami i koralikami Fire Polish, które zaczęły mi się wreszcie podobać.



Rezultat taki jak widać, nie jestem jakoś bardzo zachwycona, no ale jest to jest :)







Jak widać, kolor różowy mi nie przechodzi. No co ja poradzę, lubię go i już :)

Na szczęście lubię też całą masę innych kolorków :)




Kolejka jak zawsze dłuuuga, już ona chyba nigdy krótsza nie będzie ...




Komentarze

  1. Sliczne! Tylko ja sie zastanawiam jak Ty to robisz, ze Ci oczy nie wyleca od tego nizania ;)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Eh, no zakupilam sobie ostatnio nowe okularki. Tyle tylko powiem... ;)

      Usuń
    2. Takie dla chirurga czy zegarmistrnza i jubilera moze :P

      Usuń
  2. Lepiej mniej, niż wcale jako ja. Śliczności:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czekamy, czekamy na nowe cacuszka spod Twoich rączek. Na pewno się niedługo doczekamy! :)

      Usuń
    2. A tu nic i nic;) Kompletnie jestem atwórcza. Starość pewnie;) Uściski:)

      Usuń

Prześlij komentarz