22.9.13

Przystanek dwieście trzydziesty trzeci



Ostatnio jakoś mniej ślęczę nad koralikami. Czy bardziej mi brak czasu czy natchnienia - kto  wie.

No ale mniej to nie znaczy wcale...

Ulęgły się dwie takie bardziej cukierkowe.

Jedną dziś pokażę, a fotki drugiej do poprawki idą, bo jakieś brzydkie wyszły, więc pokażę ją w następnym.

Tu bawiłam się czeskimi kafelkami i koralikami Fire Polish, które zaczęły mi się wreszcie podobać.



Rezultat taki jak widać, nie jestem jakoś bardzo zachwycona, no ale jest to jest :)







Jak widać, kolor różowy mi nie przechodzi. No co ja poradzę, lubię go i już :)

Na szczęście lubię też całą masę innych kolorków :)




Kolejka jak zawsze dłuuuga, już ona chyba nigdy krótsza nie będzie ...




6 komentarzy:

  1. Sliczne! Tylko ja sie zastanawiam jak Ty to robisz, ze Ci oczy nie wyleca od tego nizania ;)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Eh, no zakupilam sobie ostatnio nowe okularki. Tyle tylko powiem... ;)

      Usuń
    2. Takie dla chirurga czy zegarmistrnza i jubilera moze :P

      Usuń
  2. Lepiej mniej, niż wcale jako ja. Śliczności:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czekamy, czekamy na nowe cacuszka spod Twoich rączek. Na pewno się niedługo doczekamy! :)

      Usuń
    2. A tu nic i nic;) Kompletnie jestem atwórcza. Starość pewnie;) Uściski:)

      Usuń

Para jak z samowara, czyli o trudnych początkach wielkiej przyjaźni

opowiada Mila na psim blogu