16.11.13

Przystanek dwieście trzydziesty szósty



I znowu na czarno.  




Muszę się chyba troszkę kolorystycznie rozweselić, bo  ta listopadowa szaroburość za oknem mnie dopada i w środku! Nic to nowego, co roku mam to samo.

Ale właśnie sobie zdałam sprawę, że:

listopad już się prawie kończy,
grudzień jak zawsze przeleci jak szalony,
styczeń jakoś przetrzymam,
luty z definicji jest bardzo krótki,
no a w marcu...

w

marcu

już 

przyjdzie 

wiosna !!! 


No i tego się będę trzymać.




5 komentarzy:

  1. ... a ja powiem inaczej skończy się zima (oczywiście jak będzie chciała, bo w tym roku na złość). Dla mnie wiosna zaczyna się od 22 grudnia, kiedy to zaczyna wydłużać się dzień. Właśnie mam totalne objawy braku światła.
    Cieszę się, że Cię widzę, wraz z tą hebanową pięknością.
    Pozdrówki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 22 grudnia powiadasz... hm,jest to rzeczywiście jakaś opcja, ale co zrobić z tym strasznie długim styczniem, miesiącem który chyba najłużej mi się ciągnie?...

      Usuń
  2. No popatrz, ja mysle jak Wy obie do kupy - wlasnie ten dzien 21 grudnia ma wage, ze ho ho, warto isc w nature i pogadac z drzewami.
    Czarne - uwodzicielskie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pogadać mogę, czemu nie, tylko one biedaki takie zmarznięte w grudniu są. O wiele rozmowniejsze są ciepłą wiosną...

      Usuń
  3. one rozmowne sa zawsze, ale teraz to malo kto na nie zwraca uwage, bo lyse!

    OdpowiedzUsuń

Para jak z samowara, czyli o trudnych początkach wielkiej przyjaźni

opowiada Mila na psim blogu