19.12.13

Przystanek dwieście czterdziesty drugi


No to teraz czerwoną pokażę. Najpierw w tak zwanym trakcie ...


A to już bardziej zaawansowany trakt ...


A tu już gotowa


i tu


  i tu...



Czerwień na zdjęciach wychodzi mi dziwnie, niekoniecznie tak jak naprawdę wygląda.

Taka trochę kosmiczna mi się wyszła ta bransoletka, mam chęć dać jej na imię Chaos.

Ale największy chaos to panował na moim biurku, kiedy robiłam obie bransoletki na raz ...



Niezły widoczek, prawda? 

Nic na to nie poradzę, zupełnie nie potrafię pracować poukładana. Muszę pracować w chaosie, wtedy mi lepiej. I naprawdę wiem, gdzie co leży w tym bałaganie...

Kiedy już myślę sobie, że ładniejszego kamienia niż poprzedni prędko nie znajdę (a tak sobie cichutko myślałam o moim ostatnim turkusie), to wtedy wpada mi w ręce coś naprawdę pięknego. 

No i wpadło!..

Kwarc taki. Pokażę go jak tylko fotkę pstryknę. Postaram się szybko.

A potem zaraz rzucam się do roboty.
No chyba że nie zdążę przed Świętami. Zobaczymy.

1 komentarz:

Para jak z samowara, czyli o trudnych początkach wielkiej przyjaźni

opowiada Mila na psim blogu