17.12.13

Przystanek dwieście czterdziesty pierwszy


Doprawdy nie wiem, jak to się stało. Zaczęłam pracować przy czerwonej, a skończyłam białą ...






Nie, no nie martwcie się, czerwoną też skończyłam. Obie na raz skończyłam. Taka nowa sztuczka.

Dłubanie przy dwóch projektach jednocześnie jest całkiem zabawne.

A to mi zabrakło koralików do pierwszej, więc dłubałam przy drugiej, a potem światła dziennego nie było na świecie, więc nie mogłam dobierać odcieni przy drugiej, więc wróciłam znów do pierwszej. To całkiem niezły sposób!

Czerwoną też pokażę, ale dopiero jak ją obejrzy Agata :)

A tej już też nie mam.

Aż mi trochę żal.

Muszę szybko wymyślać następną.


4 komentarze:

  1. Pierwsze spojrzenie: zegarek.
    Drugie - no gdzie sa wskazowki?
    Trzecie - aaa, bransoletka.....

    OdpowiedzUsuń
  2. Jest przepiękna :) zachwycająca :) taka oryginalna :)

    OdpowiedzUsuń

Para jak z samowara, czyli o trudnych początkach wielkiej przyjaźni

opowiada Mila na psim blogu