Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z lipiec, 2013

Przystanek dwieście trzydziesty

Na przekór panującej wszem i wobec upalnej aurze, moja ostatnia bransoletka jest nieco chłodna i opanowana. Taka, za przeproszeniem, z lekka zimowa...
Trafiły mi się dwa piękne kamyczki agatu dendrytowego (czy ja mówiłam już kiedyś, że kocham agaty?), no i koniecznie chciały wystąpić razem.
No i udało się ...





A to ostatnie zdjęcie takie jakby troszkę wakacyjne mi wyszło, wygląda że się zimowa bransoletka zaraz na molo plażowym rozpuści...


A to nie molo wcale. Rekwizyt o równie zimowym charakterze co ona. Daszek karmnika dla ptaków, który przez cale lato czeka tęsknie na nadejście zimy, kiedy znów stanie się najważniejszym elementem wyposażenia naszego tarasu...

Eh, niech sobie tam czeka jak najdłużej!...

Upały takie, że będzie co wspominać w ciemne, zimne i paskudne zimowe dni ... No i fajnie!



Przystanek dwieście dwudziesty dziewiąty

Jeśli ktoś się spodziewał, że wezmę się zgodnie z planami za rozpoczęte robótki, no to się jak zwykle zawiedzie. Nie wzięłam się. 
Doszłam natomiast do wniosku, że szewc bez butów chodzi, a ja nie mam wystarczająco dużo dobranych do moich ciuchów ozdóbek.
No i z tych wniosków doszłam do rękoczynów.  I powstały takie oto dyndadełka na szyję.
Z perełek rzecznych i koralowego kwiatuszka:

Z wachlarzyka z laki:


Dawno dawno temu zrobiłam sobie z  takich samych wachlarzyków kolczyki, mam wreszcie komplecik:


Nie byłabym sobą, gdybym nie wykombinowała czegoś z różowego kwarcu, bardzo go lubię:


A tu jeden z elementów przyszłej szalonej bransoletki, zamiast bransoletką stał się wisiorkiem:


Reszta elementów oczywiście leży i czeka potulnie w kolejce, która niespodziewanie się wydłużyła nieco, bo mam na tapecie dwie zamówione bransoletki. Jedna jest na etapie przemyśleń oraz oczekiwania na przesyłkę z koralikami, bo ZAWSZE okazuje się że tego jednego potrzebnego koloru akurat nie mam, a druga już…