Przystanek dwieście czterdziesty ósmy



Uff, co za ulga! 

Skończyłam zielonego UFO-ka!

Biała dama mogła wreszcie dziś zapozować w nowym gadżeciku :)




Z tej radości napstrykałam sobie trochę fotek. 




Och, jak to dobrze odrobić zaległe lekcje...



Przy bliższym poznaniu kamyk okazał się być jaspisem unakitem, a nie serpentynitem.

Zdradziła go ta różowa plamka :)

Porównałam sobie jeszcze fotki obu moich unakitowych bransoletek:


Trochę inne, ale jednak podobne, zresztą tak właśnie miało przecież być.

W każdym razie, póki co, zieleni mam powyżej uszu...

Dziś z dziką satysfakcją zgarniałam zielone koraliki, każdy odcień do swojego słoiczka. Przestaną mi się wreszcie plątać po biurku!

Kolej na następne dłubanki, tym bardziej, że wykończyłam też białą bransoletkę.

Pokażę ją w następnym przystanku. Na razie tylko z lekka zanęcę kawałeczkiem fotki :)



Reszta niebawem :)

A ja tymczasem idę oglądać moje kamyki i myśleć który następny do oprawy. Kandydatów aż za dużo. Zobaczymy który się dopcha pierwszy na warsztat, czy też raczej na kafelek :)              

Komentarze

Prześlij komentarz