Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z styczeń, 2014

Przystanek dwieście czterdziesty czwarty "a" ;)

A, tak mne tylko podkusiło, żeby trzasnąć foteczkę dziś z rana i pokazać Wam w jakim kierunku idzie to moje szaleństwo...  Bollywood ?
To chyba taki zimowy głód prawdziwych kolorów...


W każdym razie im bardziej pada śnieg bim bom, tym bardziej mam chęć żeby było u mnie kolorowo.
Taki mój Puchatkowy sposób na zimę :)


Przystanek dwieście czterdziesty czwarty

No kurczę, nie wiedzieć czemu, robota mi nie idzie.  Właściwie to wiedzieć czemu. To paskudne zimisko wszystkiemu winne. Wiem, wiem, wiosna blisko. Szkoda że jednak nie tak blisko jak bym chciała...
Zabrałam się za piękny kaboszon z serpentynitu, mam zrobić podobną do TEJ zieloną bransoletę, bo się spodobała i ma być taka druga. Podchodziłam do tej roboty jak do jeża, już chyba od dobrego miesiąca. Nie znoszę powielać czegoś co już kiedyś robiłam. No ale jak mus, to mus.

No i wreszcie. kiedy dobrałam sobie zielone koraliki, wszystko pięknie poukładałam,


nagle wpadł mi w oko różowy koralik ...

no i tak to się skończyło:


To znaczy to się jeszcze nie skończyło, choć dziś już mam dużo więcej niż na obrazku. Fotek nie zrobię, bo sobie już światło poszło, ale możecie sobie wyobrazić, że dużo się dzieje, oj dużo :)

Serpentynit se jeszcze poczeka, najpierw MUSZĘ skończyć to wariactwo. Jak skończę to, rzecz jasna, pokażę :)


Przystanek dwieście czterdziesty trzeci

Zima to jednak zima. Nie będę udawać, że wszystko jest w porządku, kiedy wena poszła spać z niedźwiedziami, a i nawet drewniany młoteczek "do budzenia chęci" który kiedyś podarowała mi jedna z moich internetowych Sióstr Bliźniaczek, nie pomaga nic a nic.
Dobra, coś tam czasem próbuję strugać, ale zmarnowany czas można już spokojnie przeliczać na tysiące wanien. Wielka szkoda, że nie można tych wanien niewykorzystanych przechować gdzieś na później, oj szkoda.
Ostatnio udziergałam parę par kolczyków i pewnie jeszcze parę par udziergam. Wdzięczny temat, bo nieduży, można dłubnąć sobie parkę w tak zwanym międzyczasie, a ponieważ nie znoszę robić czegoś jednego z pary a po jego ukończeniu zaczynać od nowa, czyli robić drugiego do pary, opracowałam sobie metodę robienia dwóch naraz, tak jak robię z rękawami u swetrów czy skarpetami. A te kolczyki to takie są, wszystkie takie trochę na jedno kopytko:

Do tych jeszcze do kompletu dorobiłam przyczepiankę do szali. Komplecik już ma sw…